poniedziałek, 12 czerwca 2017

Na mBank można przystępować tylko do 22. sierpnia 2017 r.


Ogłoszenie opublikowane w Gaziecie Wyborczej 22. maja 2017 r.:


Ostateczny termin przystępowania do pozwu upływa 22. sierpnia 2017 roku.

Informacje o pozwie i kontakt z kancelarią prawną:
http://mbankniedozwolone.blogspot.com/p/informacje-o-pozwie.html


poniedziałek, 17 kwietnia 2017

1,000 przekroczony. I to nie koniec



Od złożenia pozwu minął rok. Od tego czasu odbyły się dwie rozprawy związane z procedurami pozwu zbiorowego.

W międyczasie grupa uczestników pozwu, rosła i rosła... Po kolejnym powiększeniu w kwietniu br., grupa liczy 1,169 (słownie: tysiąc sto sześćdziesiąt dziewięć) kredytobiorców;

Do pozwu można nadal przystępować.

[do 22. sierpnia 2017 r. ]

sobota, 11 lutego 2017

Słowa vs. czyny


Żyrardów, luty 2015

Andrzej Duda, kandydat na Prezydenta RP na spotkaniu z wyborcami


Warszawa, styczeń 2016

kancelaria Prezydenta RP prezentuje koncepcję ustawy, która zakłada przeliczenie kredytów tzw. frankowych z zastosowaniem tzw. "kursu sprawiedliwego"

Warszawa, sierpień 2016

wpływa tzw. prezydencki projekt ustawy dot. tzw. kredytów frankowych

treść projektu, który wpłynął do Sejmu, zawiera propozycje zupełnie innych rozwiązań (jeszcze mniej korzystnych dla kredytobiorców) niż tych przedstawionych w styczniu

druk sejmowy 811 - Przedstawiony przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej projekt ustawy o zasadach zwrotu niektórych należności wynikających z umów kredytu i pożyczki.

Warszawa, luty 2017

- ["Frankowicze"] powinni wziąć sprawy we własne ręce i zacząć walczyć w sądach - Jarosław Kaczyński, Prezes PiS, naczelnik państwa

Tak jest, Panie Prezesie!
Operacja, zgodnie z rozkazem, w toku


niedziela, 5 lutego 2017

mFrank needs YOU!


Grupa kredytobiorców, biorących udział w nowym pozwie zbiorowym przeciwko mBank, po raz kolejny została powiększona. Obecnie tworzy ją 867 kredytobiorców, a wartość przedmiotu sporu zbliża się do 200 mln zł.

Głównym roszczeniem w złożonym w kwietniu 2016 r. pozwie jest unieważnienie lub częściowe unieważnienie umów kredytowych.


sobota, 14 stycznia 2017

Grupa mFrank powiększona



Pod koniec grudnia 2016 r., kancelaria prowadząca nowy pozew zbiorowy przeciwko mBank złożyła w sądzie pismo o rozszerzeniu składu grupy o dodatkowe 90 osób.

W rezultacie pozew obejmuje obecnie 621 kredytobiorców, a wartość przedmiotu sporu zwiększyła się do kwoty 144 240 559 zł.

Tak więc, grupa "puchnie". A ta rybka na obrazku jest śmiertelnie trująca. Szczególnie w kontakcie z bankami.

niedziela, 1 stycznia 2017

Nowy Rok, nowa szansa na przystąpienie do pozwu zbiorowego przeciwko mBank


19. grudnia 2016 r. odbyła się druga rozprawa w sprawie złożonego w kwietniu 2016 r. nowego pozwu zbiorowego przeciwko mBank.

Podczas rozprawy, Sąd wydał dwa postanowienia: 
  1. dopuścił pozew do rozpoznania w postępowaniu grupowym,
  2. oddalił wniosek mBanku o ustanowienie kaucji na zabezpieczenie kosztów procesu po stronie mBanku.
mBank złożył zażalenie do tych postanowień, zatem sprawa zostanie w najbliższym czasie (nie dłuższym niż 3 miesiące od zażalenia) rozpoznana przez Sąd Apelacyjny.

Aktualnie do udziału pozwie zostało zgłoszonych ponad 500 osób, a kolejne chętne czekają do zgłoszenia w kolejnej turze.

Do pozwu można nadal dołączać. Lista uczestników powinna zostać rozszerzona między lutym a kwietniem 2017 r.

Chętni powinni się zgłaszać do kancelarii prawnej obsługującej pozew - Gabrysiak Niedużak Adwokaci.

Podstawowe informacje nt. pozwu znajdują się tutaj.

czwartek, 8 września 2016

mBank przegrał w kluczowej sprawie SN


W czwartek 8. września, Sąd Najwyższy oddalił skargę kasacyjną mBanku na prawomocny wyrok w głośnej "sprawie szczecińskiej".

Z analizą warto jeszcze moment poczekać na pisemne uzasadnienie decyzji Sądu Najwyższego.
Już dziś warto sobie jednak przypomnieć wcześniejsze wyroki w sprawie:

wyrok Sądu Okręgowego w Szczecinie z 7. listopada 2014 r. - I C 554/14
wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z 14. maja 2015 - I ACa 16/15
sygnatura sprawy w Sądzie Najwyższym, wyrok z 8. września 2016 r. - II CSK 750/15


Dodatkowo:



A w międzyczasie warto wybrać się na manifestację #ZeroHaraczu, która odbędzie się w sobotę 10. września w Warszawie:


sobota, 3 września 2016

Następne posiedzenie sądu wyznaczone na 19. grudnia br.


W środę 31. sierpnia odbyło się pierwsze posiedzenie sądu dotyczące złożonego na początku kwietnia pozwu zbiorowego przeciwko mBank.

(posiedzenie to dotyczyło drugiego równolegle prowadzonego postępowania grupowego przeciwko mBank; przeciwko mBank prowadzonych jest obecnie kilka postępowań sądowych)

Na posiedzeniu był obecny Rzecznik Konsumentów z Warszawy - Pani Małgorzata Rothert.

Posiedzenie to ograniczyło się do kwestii formalnych, wynikających z wniosków banku zawartych w jego odpowiedzi na pozew, np. dotyczących wyłączenia jawności postępowania, Wartości Przedmiotu Sporu ("WPS") czy właściwości miejscowej sądu. Sąd oddalił te wnioski banku.

Następne posiedzenie sądu zostało wyznaczone na poniedziałek 19. grudnia br.

Zakładanym przedmiotem drugiego posiedzenia będzie rozstrzygnięcie kwestii dopuszczalności rozpoznania sprawy jako pozwu grupowego.

Do pozwu można się w dalszym ciągu przyłączyć. W tym celu należy się skontaktować z kancelarią, która sprawę prowadzi.

czwartek, 25 sierpnia 2016

Gigantyczna tykająca bomba w portfelu kredytowym mBanku


Umowy kredytowe typu CHF zawierane przez mBank mogą zostać uznane za nieważne, uważa UOKiK.

UOKiK wydał dzisiaj (25-08) pierwszy istotny pogląd. Pogląd ten dotyczy procesu Grupy na Bank, w której 1,247 kredytobiorców mBank uważa za naruszające ich interesy i sprzeczne z dobrymi obyczajami a przez to niedozwolone, zapisy umowne dotyczące ustalania przez zarząd mBanku oprocentowania.

Ponieważ zapisy te dotyczą zasadniczego świadczenia stron umowy kredytu, UOKiK doszedł do wniosku, że jedynym skutecznym sposobem usunięcia niesprawiedliwych zapisów może być unieważnienie - za zgodą konsumentów - całych umów.

mBank umieszczał w stosowanych przez siebie umowach kredytów typu CHF zapisy dotyczące wyznaczania oprocentowania decyzjami zarządu do (mniej więcej) września 2006. W lutym 2009 r., około 9 tys. umów kredytowych opartych było na konstrukcji "starego portfela".

Część kredytobiorców zdecydowała się podpisać aneksy do swoich umów, które zamieniły sposób wyznaczania oprocentowania na formułę LIBOR+marża. Do momentu podpisania aneksów, oprocentowanie w tych umowach było wyznaczane decyzjami zarządu.

Gdyby zatem uwzględnić tych, którzy zawarli aneksy o zmianie sposobu wyznaczania oprocentowania, umów które przez pewien czas zawierały mechanizmy "starego portfela" może być sporo więcej - między 20 a 35 tysięcy. Mogłyby one stanowić 30-50% całego portfela kredytów typu CHF mBanku.

Przyjmijmy, że aneksowanie umowy usunęło jej wady od momentu aneksowania. Jednak w okresie od ich zawarcia do chwili podpisania aneksu, oprocentowanie było naliczane w oparciu o decyzje podejmowane przez zarząd mBanku, czyli na bazie zapisu niedozwolonego. Skoro zapis ten był (i jest) niedozwolony, wielkość rat oraz zadłużenia obliczana w tym okresie były nieprawidłowe. Czyli nie wiadomo, ile wynosiło zadłużenie w chwili aneksowania umowy.

Wynikałoby z tego, że wykonywanie wszystkich umów kredytowych typu CHF, w których kiedykolwiek znajdował się mechanizm wyznaczania oprocentowania przez zarząd mBanku, było nieprawidłowe. Ustalenie wielkości kredytu na moment aneksowania oraz chwilę obecną nie jest możliwe. Zgodnie z wnioskiem z dzisiejszej opinii UOKiK, wszystkie takie umowy - za zgodą konsumentów - mogłyby zostać unieważnione.

Wartość takich "staroportfelowych" kredytów może wynosić ok. 6-10 mld zł...

A błędnie wyznaczane oprocentowanie, to nie jedyne wady umów typu CHF stosowanych przez mBank.

środa, 24 sierpnia 2016

Środa 31. sierpnia, godz. 14:00, sala 4



Pierwsza rozprawa w pozwie zbiorowym o unieważnienie lub częściowe unieważnienie umów kredytowych typu CHF przeciwko mBank odbędzie się w środę 31. sierpnia o godz. 14:00.

Rozprawa odbędzie się w sali nr 4 Sądu Okręgowego w Łodzi.

Informacje o pozwie.

Informacje o działaniach prawnych prowadzonych przeciwko mBank.

piątek, 19 sierpnia 2016

Wyroki Sadu Najwyższego nie są święte


Stało się coś niezwykłego! Jednak "święte krowy" nie są nieomylne!

W uzasadnieniu do wyroku XIV C 2126/15 sędzia wrocławskiego Sądu Rejonowego nie zgodził się z argumentacją Sądu Najwyższego przedstawioną w wyroku II CSK 768/14 z maja 2015 r.

Wyrok SN dotyczy trwającego od 2010 r. pozwu zbiorowego przeciwko mBank. Po prawomocnym wyroku, mBank złożył skargę kasacyjną, którą SN częściowo rozpatrzył pozytywnie. Sędzia sprawozdawca SN - Mirosław Bączyk - stwierdził wtedy, że skutkiem uznania klauzuli za niedozwoloną nie może być zwykłe uznanie jej za bezskuteczną, ale trzeba "przekroić ją jak arbuza" i szukać jaki jest dopuszczalny poziom kosztów stosowanych przez mBank.

Traktowanie klauzul niedozwolonych za bezskuteczne (nie wiążące) jest tymczasem podstawą dyrektywy unijnej 93/13. No ale sędzia Sądu Najwyższego może o tym nie wiedzieć, lub z jakichś powodów nie chcieć pamiętać...

Sąd Rejonowy we Wrocławiu został zatem zmuszony do potwierdzenia "oczywistej oczywistości":

"Sąd w niniejszej sprawie nie podziela zawartej w uzasadnieniu orzeczenia [SN] argumentacji o potrzebie poszukiwania zasad zmienności oprocentowania poprzez zasięganie wiadomości specjalnych [opini biegłego]. W ocenie Sądu rozpoznającego niniejszą sprawę, konsekwencją wyeliminowania postanowienia abuzywnego jest konieczność ponownego ustalenia treści umowy przy uwzględnieniu pozostałych nieabuzywnych postanowień umowy; dyrektywa nr 93/13/EWG nie sprzeciwia się temu, aby na skutek stwierdzenia abuzywności postanowienia umownego zmieniła się treść stosunku umownego."

Proste?



Post nt. aktualnie prowadzonych działań prawnych przeciwko mBank.

Artykuł nt. sprawy XIV C 2126/15.

Do pobrania: uzasadnienie do wyroku XIV C 2126/15

Działania prawne przeciwko mBank




Uporządkujmy i podsumujmy nieco informacje na temat działań prawnych prowadzonych przeciwko mBank.

W kwietniu br. został złożony nowy pozew zbiorowy przeciwko mBank o "odfrankowienie". Podstawowym roszczeniem w pozwie jest ustalenie częściowej lub całkowitej nieważności umów kredytowych typu CHF oferowanych przez mBank. Powodem roszczenia jest naruszenie przez mBank przepisów Prawa Bankowego oraz niedozwolony charakter (abuzywność) kluczowych zapisów umownych.

W połowie sierpnia br. do Sądu Okręgowego w Łodzi, gdzie złożony został pozew, wpłynęła odpowiedź mBanku. Komentarz do tej odpowiedzi został zamieszczony wczoraj.

Na koniec sierpnia br. zaplanowane zostało pierwsze posiedzenie sądu w tym pozwie.

W pozwie uczestniczy obecnie ponad 500 osób, a wkrótce liczba uczestkinków przekroczy 600. Do pozwu nadal można się przyłączać.

Pozew zbiorowy przeciwko mBank o "odfrankowienie" - zwany "Grupa na mFrank" albo GnF, to drugi pozew grupowy prowadzony przeciwko mBank. Pierwszy pozew zbiorowy przeciwko mBank, dotyczący oprocentowania kredytów ustalanego decyzjami zarządu - zwany "Grupa na Bank" albo GnB, został złożony w grudniu 2010. W sprawie GnB zapadł prawomocny wyrok, ale w wyniku skargi kasacyjnej mBanku i decyzji Sądu Najwyższego, sprawa wróciła do Sądu Apelacyjnego, gdzie obecnie ponownie jest rozpatrywana.

Oprócz tych dwóch pozwów zbiorowych, oraz znacznej ilości pozwów indywidualnych dotyczących głównie UNWW, na poziomie apelacji znajduje się kolejna sprawa dotycząca abuzywności kluczowych zapisów stosowanych przez mBank - wyrok SOKiK z 19. kwietnia br.

Oba pozwy zbiorowe - GnB i GnF, oraz sprawa przed Sądem Apelacyjnym dot. abuzywności zapisów umownych - są prowadzone przez tą samą kancelarię prawną - Gabrysiak Niedużak Adwokaci.

Dla przypomnienia, chyba dwie najgłośniejsze sprawy ostatnich kilkunastu miesięcy - tzw. "sprawa szczecińska" (BTE) oraz wyrok warszawskiego Sądu Rejonowego z 29. kwietnia br., uznający kredyt za "czysto złotówkowy" ale oprocentowany wg LIBOR - również dotyczą kredytów typu CHF udzielonych przez mBank.

Krótko: dzieje się :)

czwartek, 18 sierpnia 2016

Ten domek z kart w końcu runie


Do Sądu Okręgowego w Łodzi wpłynęła kilka dni temu (datowana na 2016-08-12) odpowiedź mBanku na złożony w kwietniu br. drugi już pozew zbiorowy przeciwko bankowi.

Dokładne omawianie na tym etapie, liczącej wraz z załącznikami ponad 400 stron odpowiedzi banku, nie wydaje się celowe.

Można jednak mówić o odczuciach dotyczących zarówno odpowiedzi, całej sprawy jak i pierwszego pozwu zbiorowego przeciwko mBank - Grupy na Bank - który toczy się od grudnia 2010 r.

Znaczna część odpowiedzi dotyczy rozległego ataku mBanku na członków grupy. Że jakoby bank należycie informował o ryzyku, a kredytobiorcy byli świetnie przygotowani do ponoszenia wszelkich ryzyk które wiążą się z kredytem, w tym z kredytem waloryzowanym. Są to w znacznej mierze standardowe środki stosowane przy pozwach zbiorowych. Mam nadzieję, że sądy nauczyły się je oceniać od 2009 roku, kiedy weszła w życie ustawa o grupowym dochodzeniu roszczeń.

Mniej miejsca zajmuje część, którą uznałbym za merytoryczną, czyli odpowiedź na zarzuty postawione w złożonym pozwie. Tutaj wychodzi chyba najważniejsza rzecz w tej sprawie. Jest faktem, że mBank (wcześniej BRE Bank), nie był najgorszym z banków udzielających kredytów typu CHF. W porównaniu do niektórych innych działających w Polsce banków grał - przynajmniej do czasu - nieco bardziej fair.

Niestety także mBank wpadł we "frankową" pułapkę. Starając się równać do rynkowej średniej, stosował najpierw rozwiązania, które sprawiły że pod względem formalnym jego umowy "waloryzowane" naruszały lub obchodziły obowiązujące w Polsce prawo. Łatwy zarobek sprawił, że mBank stał się zachłanny. Kwestią sądu (a właściwie sądów) jest zdecydować, ile powinien za to zapłacić.

mBank nie był też w stanie wyrwać się z benchmarkingowego piekła, wyjść przed szereg, i pokazać, że problem "frankowych" kredytów da się polubownie rozwiązać w cywilizowany sposób. Być może przeszkadzała mu w tym stojąca na skraju przepaści "matka", od której pożyczał środki na finansowanie akcji kredytowej. Ale "matka" też pożyczała de facto euro a nie CHF! 
Cóż, taka bezczynność to kolejny czynnik mający wpływ na wymiar kary.

Dobrą - dla mBanku - wiadomością jest, że nawet unieważnienie umów kredytowych lub ich "przewalutowanie" po kursie z dnia zaciągnięcia, nie spowoduje upadku banku. Ma wystarczająco wysokie fundusze własne by zaabsorbować tego rodzaju operację.

Pewnie jestem naiwny, ale nadal wierzę, że mBank jest w stanie wyjść z rozsądną propozycją do swoich klientów. Może wariant chorwacki?

Można się oczywiście przez kilka kolejnych lat procesować, ale mBank, z zasygnalizowanych wcześniej powodów, w końcu przegra, A za włeczenie klientów po sądach mBank powinien zapłacić stosowne odszkodowanie

Pozostaje tylko pytanie, ilu klientów od niego w tym czasie odejdzie lub do niego nie przyjdzie? Czy naprawdę warto kontynuować tę walkę?

***

Oprócz pozwu Grupy na mFrank, przeciwko mBank toczy się od 2010 r. proces Grupy na Bank. Na poziomie apelacji trwa także proces dotyczący abuzywności mechanizmu waloryzacyjnego stosowanego w umowach mBanku.

W pozwie Grupy na mFrank, mBank jest reprezentowany przez kancelaria Linklaters w osobach adwokatów Anny Cudna-Wagner oraz Bartosza Miąskiewicza.

Treść odpowiedzi jest dostępna dla uczestników pozwu na zamkniętym forum prowadzonym przez kancelarię.

Pierwsze posiedzenie sądu w pozwie jest planowane na 31. sierpnia.

środa, 3 sierpnia 2016

WNIOSEK O DOWÓD WINY


Jak może wyglądać wniosek o informacje od banku nt. kredytu "frankowego" na pdst. nowego projektu prezydenckiej ustawy ;)

Na podstawie art. 5 Ustawy o zasadach zwrotu niektórych należności wynikających z umów kredytu i pożyczki z dn. (...) 2016 r. (dalej: "Ustawa") domagam się od Banku pisemnej informacji o stosowaniu przez Bank w zawartej ze mną w dn. (...) umowie kredytowej nr (...) (dalej: "Umowa Kredytowa") któregokolwiek z niezgodnych z prawem rozwiązań wymienionych w art. 4 Ustawy.

W przypadku stosowania przez Bank w Umowie Kredytowej któregokolwiek niezgodnego z prawem rozwiązania i osiągania przez Bank na tej podstawie nienależnych świadczeń, żądam sporządzenia przez Bank wyliczeń kwot określonych w art. 6 Ustawy.

Równocześnie informuję Bank, iż wyliczona przez niego kwota może nie pokrywać całości moich roszczeń, w tym wynikających z oczekiwanego przeze mnie na podstawie Ustawy potwierdzenia przez Bank łamania przez niego prawa, i zamierzam w związku z tym skorzystać z uprawnienia przewidzianego w art. 13 Ustawy by dochodzić pełni moich roszczeń związanych z Umową Kredytową w postępowaniu sądowym.

Przekazana przez Bank informacja o stosowaniu przez niego w Umowie Kredytowej niezgodnych z prawem rozwiązań i osiąganiu przez Bank nieuprawnionych korzyści w ich oparciu będzie stanowiła dowód we wspomnianym postępowaniu sądowym

Przypominam także, że w oparciu o art. 15 Ustawy, Kredytobiorcy przysługuje odszkodowanie w wysokości 0.01% kwoty kapitału pozostałego do spłaty na dzień wejścia Ustawy w życie za każdy dzień opóźnienia w sporządzeniu i przekazania samooskarżenia Banku którego dotyczy ten wniosek.

To pierwszy szkic w oparciu o projekt ustawy, ale projekt zdaje się sugerować tego rodzaju wnioski...

[UPDATE 2016-08-06: Uwaga! Pojawia się coraz więcej głosów prawników, że proponowana ustawa może - pomimo deklaracji - ograniczać możliwości skutecznego dochodzenia praw przez kredytobiorców.]

Jakie jest zobowiązanie kredytobiorcy, według projektu prezydenckiej ustawy?


mBank udzielał kredytów, które nazywał "waloryzowanymi kursem CHF".

Przedstawiony we wtorek (2016-08-02) nowy prezydencki projekt ustawy "frankowej" starał się wtłoczyć kredyty waloryzowane do definicji kredytu indeksowanego.



Z zawartej w projekcie definicji kredytu indeksowanego wynika, że kredyt taki został udzielony w walucie polskiej. Zgodnie z definicją kredytu zawartą w Prawie Bankowym, zobowiązanie kredytobiorcy dotyczy zwrotu udzielonego kredytu wraz z odsetkami.

Osoby, które zawarły z bankiem umowy indeksowane, są zatem zobowiązane do zwrotu wymienionej w umowie kwoty polskich złotych.

Definicja kredytu indeksowanego zawarta w projekcie ustawy określa trzy możliwe rodzaje takiego kredytu:

1. kwota udzielonego w walucie polskiej kredytu stanowi równowartość określonej ilości waluty obcej, lub

2. kredyt udzielony w walucie polskiej jest indeksowany do waluty obcej, lub

3. kredyt udzielony w walucie polskiej jest waloryzowany do waluty obcej.

Niektórzy kredytobiorcy mBanku mieli wymienioną w umowie pewną kwotę wyrażoną w walucie obcej, jednak jak ustaliły sądy, kwota w walucie obcej miała jedynie charakter informacyjny i nie stanowiła zobowiązania stron umowy.

Definicja kredytu indeksowanego rozdziela indeksację od waloryzacji. Projekt ustawy nie definiuje jednak czym indeksacja i waloryzacją są.

Skoro waloryzacja nie jest przez projekt ustawy (ani inny akt prawny) zdefiniowana i
biorąc pod uwagę fakt, że kredyt indeksowany (który zgodnie z projektem ustawy miałby być tożsami z waloryzowanym), został udzielony w walucie polskiej, indeksacja/waloryzacja nie wywiera skutków na zobowiązania kredytobiorcy.

Projekt ustawy potwierdza, że kredytobiorca powinien bankowi zwrócić kwotę kredytu w walucie polskiej wymienioną w umowie.

wtorek, 2 sierpnia 2016

Wobec ograniczonego zakresu prezydenckiego projektu ustawy, udział w pozwie wydaje się jedynym sposobem pełnego rozwiązania problemu ze swoim kredytem hipotecznym



Kancelaria Prezydenta opublikowała dzisiaj (tj. 2. sierpnia 2016 r.) kolejny projekt ustawy, który zdaniem Kancelarii ma rozwiązać problem kredytów hipotecznych związanych z kursem walut obcych, w tym przede wszystkim franka szwajcarskiego.

Projekt ustawy został ujawniony dopiero przed chwilą, zatem nie jest możliwym wyciąganie ostatecznych wniosków. Podstawowe fakty:

Projekt zakłada zwrot części spreadów pobieranych przez banki

W uzasadnieniu do projektu można przeczytać, że spready były przez banki ustalane w sposób sprzeczny z obowiązującym prawem. Stan taki znajduje potwierdzenie w wielu prawomocnych wyrokach sądowych, w tym wydanych przez Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (SOKiK) i wpisanych do rejestru klauzul niedozwolonych.

Projekt zakłada jednak zastosowanie dwóch ograniczeń przy wyznaczaniu kwoty należnych do zwrotu spreadów:
  1. Po pierwsze, spready stosowane zarówno przy przeliczaniu początkowym (z PLN na CHF) jak i poszczególnych rat (z CHF na PLN) muszą przekraczać 0.5% od średniego kursu sprzedaży lub kupna NBP z dnia przeliczenia.

    mBank, w latach 2006-2015, stosował spready (jednostronne) na poziomie 2.2%-3.0%.
     
  2. Po drugie, przy wyznaczaniu kwoty nienależnie pobranych spreadów, projekt stosuje ograniczenie początkowej kwoty kapitału w wysokości 350 tys. zł.

    Skąd wzięło się akurat 350 tys. zł a nie na przykład 314,159.26 zł? W uzasadnieniu projektu nie ma uzasadnienia kwoty zawartej w projekcie ustawy.
W zakresie zwracania nienależnie pobieranych przez banki spreadów, prezydencki projekt idzie zatem koncepcyjnie nieco dalej niż ustawa "antyspreadowa" z 2011 r., która ograniczała się wyłącznie do spreadów naliczanych przy okazji wyznaczania poszczególnych rat kredytowych. Równocześnie jednak projekt stosuje przedstawione wyżej ograniczenia.

Zwrot nienależnie pobranych przez bank spreadów miałby, w przypadku czynnych umów, następować w formie zmniejszenia kapitału kredytu.

[UPDATE 2016-08-04: Na blogu Odfrankuj Swój Kredyt można poznać szacunki zmniejszenia kapitału w wyniku zastosowania rozwiązań z zaproponowanej przez prezydenta ustawy. Korzyść dla kredytobiorcy jest mizera.]

Projekt zakłada oprocentowanie nienależnie pobieranych przez banki spreadów przy zastosowaniu odsetek na poziomie połowy odsetek ustawowych

Od początku 2006 r., odsetki ustawowe wynosiły nawet 13% rocznie. Połowa maksymalnych odsetek ustawowych z tego okresu to zatem 6.5%, wobec maksymalnego poziomu WIBOR 3M z tego samego okresu w wysokości 6.87%.

Odsetki ustawowe stanowią formę odszkodowania dla wierzyciela za opóźnienia dłużnika w spełnianiu swoich świadczeń.

Stosowanie pełnych odsetek ustawowych przez sądy w stosunku do zasądzonych wierzytelności jest standardem. Odsetek na takim poziomie domagają się na przykład banki w przypadku wierzytelności wyznaczanych przez nie z wypowiedzianych umów kredytowych. Stosowanie przez projekt ustawy tarfy ulgowej dla długów banków jest zatem niezrozumiałe.

Jaki problemów projekt ustawy nie rozwiązuje?

Projekt m.in. zupełnie nie dotyka krytycznej sprawy wielkości zadłużenia kredytobiorców, wynikającego z przeliczania kwoty wyrażonej w CHF na PLN.

Projekt nie zabezpiecza także kredytobiorców przed możliwą dalszą nieograniczoną aprecjają kursu CHFPLN.

Autorzy projektu zakładają, że przewartościowanie CHF w połączeniu z niedowartościowaniem PLN powinny prowadzić do stopniowego spadku kursu CHFPLN. Długoterminowe przewidywanie kursów walutowych jest jednak bardzo trudne i obarczone ryzykiem znacznego błędu.

Chyba jednak najważniejszym jest to, że

projektu nie można uznać za uczciwy.

Projekt wychodzi od faktu, że stosowane przez banki w umowach kredytowych mechanizmy były nieuczciwe, a następnie - wbrew obowiązującym w Unii Europejskiej zasadom dotyczącym ochrony konsumentów oraz stosowania klauzul niedozwolonych (o których w projekcie nie ma bezpośrednio mowy) - proponuje osłabione środki znieczulające w imię tzw. "ochrony stabilności systemu finansowego". I to nie tylko w Polsce ale i w Europie. A jak w Europie to i na świecie.

Tymczasem, nawet z raportu KNF dotyczącego poprzedniego prezydenckiego projektu wynika, że banki w Polsce, traktowane łącznie, dysponują wystarczającą ilością kapitału, by - w uproszczeniu - dokonać "przewalutowania" kredytów "frankowych" po kursach z dnia ich zaciągania.

Fakt, że poniosłyby one przy tej operacji straty i ich wskaźniki kapitałowe by gwałtownie spadły. Prawdopodobnie trzy lub cztery mniejsze banki musiałyby pozyskiwać w trybie ratunkowym dodatkowy kapitał lub szukać nabywców na swoje akcje. Ale system by się nie zawalił.

Znacznie gorszą alternatywą dla banków (i systemu finansowego) będzie zapadanie wyroków, podobnych do tego z 29. kwietnia z Sądu Rejonowego w Warszawie, które zamienią kredyty "walutowe" w "złotówkowe", oprocentowane obcą dla PLN stopą procentową LIBOR.

Projekt ustawy nie powinien jednak przeszkadzać kredytobiorcom w dochodzeniu pełni swoich praw na drodze sądowej.

...przynajmniej tak wynika z deklaracji zawartych w uzasadnieniu do projektu ustawy...


Wstępny przegląd projektu ustawy nie ujawnia jednoznacznych przeszkód do udziału w pozwie. Co więcej

wobec ograniczonego zakresu projektu, udział w pozwie wydaje się jedynym sposobem pełnego rozwiązania problemu ze swoim kredytem hipotecznym.

[UPDATE 2016-08-06: Pojawia się coraz więcej głosów prawników obsługujących "frankowe" pozwy, że ustawa - podobnie jak "ustawa antyspreadowa" z 2011 r. - może być niebezpieczna dla toczących się oraz planowanych postępowań sądowych i dlatego bezpieczniej by było, by nie została uchwalona.]

Pierwsze posiedzenie sądu w nowym pozwie zbiorowym przeciwko mBank planowane jest na koniec sierpnia br. Do tego czasu zakładane jest kolejne rozszerzenie grupy. Po przyjęciu pozwu do rozpatrzenia, sąd wyznaczy ostateczny termin na przystąpienie do pozwu. Zwykle wynosi on 2 miesiące.



Prezydencki projekt ustawy z 15. stycznia 2016 r.

Projekt ustawy dot. kredytów "frankowych" skierowany do Sejmu przez Klub Kukiz'15



czwartek, 23 czerwca 2016

Efekty "odwalutowania" należy oceniać na poziomie grupy Commerzbank



Z kredytami "frankowymi" nie byłoby dziś problemu, gdyby nie kryzys gospodarczy, który ujawnił się w 2007 roku i trwa do dzisiaj. Gdyby nie ten kryzys, Polska zapewne weszłaby w 2009 roku do strefy euro. Nie byłoby europejskiego QE. SNB nie musiałby najpierw zamrażać a potem uwalniać kursu CHFEUR, co skutkowało "frankowym szokiem" z 15. stycznia 2015 r. Stopy procentowe byłyby dodanie. A marże pożyczek, którymi mBank finansował akcję kredytową nadal utrzymywałyby się wraz z kosztami CDS-ów na polski dług poniżej 0.2%. mBank mógłby zmieniać oprocentowanie kredytobiorcom "starego portfela" wraz z ruchami LIBOR CHF, gdyż marże kredytowe byłyby wyższe niż koszty pożyczek. Kurs CHFPLN a potem CHFEUR pewnie w 10 lat by wzrósł o jakieś 10%-15%, co jednak nie powodowałoby gwałtownych reakcji kredytobiorców. Ba, kredytobiorcy pewnie puściliby bankowi płazem uzyskiwanie ekstra przychodów w postaci "spreadów", a ustawa "antyspreadowa" nigdy by nie powstała.

Ale z powodu zachłanności banków - w tym Commerzbank i przejętego przez niego Dresdner Bank - kryzys wybuchł.

Aby powstrzymać upadek jednego z dwóch najistotniejszych dla niemieckiej gospodarki banków, niemiecki rząd musiał w 2009 r. praktycznie znacjonalizować Commerzbank.

Motywacja mBanku i Commerzbanku była - przynajmniej do połowy 2007 roku - inna od tej, jaka kierowała udzielaniu kredytów typu sub-prime w Stanach Zjednoczonych.

Nie zmienia to jednak faktu, że mBank z pomocą Commerzbanku stworzył i sprzedawał produkt, który nie był dopasowany do potrzeb i możliwości klientów-konsumentów, oraz nie podjął żadnych działań by zmniejszyć ryzyko swoich klientów, gdy pojawiły się sygnały możliwych problemów. mBank nie oferował żadnych narzędzi pozwalających ograniczyć ryzyko walutowe klientów (wciskał za to produkty strukturyzowane związane z opcjami walutowymi). mBank nie oferował i nie promował możliwości zmiany parametrów kredytu, gdy okoliczności takie działanie sugerowały (mimo że jego dział analityczny sporządzał różnego rodzaju prognozy ekonomiczne i dot. klas aktywów). Wręcz przeciwnie, w 2008 roku, kiedy kurs CHFPLN wykazywał już mocno podwyższoną zmienność, mBank zwiększał "frankową" akcję kredytową, przez co świadomie narażał klientów na prawdopodobną stratę.

Przy ocenie udzielania kredytów "waloryzowanych" przez mBank w 2008 roku trzeba postawić pytanie o klasyfikację prawną tego działania. Bank był wtedy świadomy zarówno załamania na amerykańskim rynku giełdowym, jego głównych przyczyn, jak i ekstremalnego przewartościowania złotego. Dodatkowo, plany dotyczące wejścia Polski do strefy euro zaczęły wtedy być stawiane pod znakiem zapytania. W pierwszej połowie 2008 r., Commerzbank udzielił mBankowi pożyczki o wartości odpowiadającej co najmniej 1.5 mld CHF.

Commerzbank zarabiał zarówno na marży powiązanych z CHF pożyczek EUR, które udzielał mBankowi, różnicy oprocentowania w Szwajcarii i Strefie Euro, dywidendach otrzymywanych od mBank, a także wzrostowi kursu akcji mBanku. Dlatego efekt "odwalutowania" kredytów "frankowych" należy w przypadku mBanku oceniać na poziomie grupy Commerzbank.

środa, 22 czerwca 2016

mBank mógł prezentować prognozy dotyczące kursu CHFPLN, ale mu się nie chciało




mBank w późniejszych latach "frankodawania", a szczególnie wtedy gdy kurs szwajcarskiej waluty zaczął się zachowywać "burzliwie", przedstawiał kredytobiorcom analizy przygotowane przez podmioty zewnętrzne, jak na przykład "Informację o ryzyku walutowym i ryzyku stopy procentowej dla kredytobiorców hipotecznych". Materiał ten został przygotowany przez Fundację na rzecz kredytu hipotecznego, w której Radzie Programowej znajduje się aż dwóch przedstawicieli mBanku. No ale mają w końcu prawo, zasiadać gdzie chcą :)

Gorzej, że analiza, którą mBank prezentował potencjalnym kredytobiorcom koncentruje się na wysokości rat a nie zadłużeniu kredytobiorcy. I nawet w zakładanych scenariuszach skrajnych pokazuje wyższość kredytów "waloryzowanych" nad złotówkowymi. No bo w tych drugich czai się przecież groźny WIBOR ;)

W poprzednim poście napisałem, że mBank nie prezentował możliwych scenariuszy kształtowania się kursu CHFPLN, bo nie był w stanie ich przewidzieć. To dość dziwne stwierdzenie ze strony banku, który od dawna posługuje się wieloma mniej lub bardziej złożonymi instrumentami finansowymi i ma "matkę" (Commerzbank AG), która jest w tym jeszcze bardziej biegła.


Symulacja historyczna kursu CHFPLN

Przygotowanie symulacji zachowania kursu walutowego nie jest - jak teraz wiem ;) - rzeczą bardzo trudną.

Kredyt zaciągałem w IV. kwartale 2006 r. Od denominacji złotego, która miała miejsce w styczniu 1995 roku, było zatem dostępnych niemal 12 lat danych historycznych dla pary CHFPLN. Posługując się tymi danymi, można było zatem sporządzić np. następującą projekcję sięgającą czerwca 2016 r,:


Jak widać, kurs CHFPLN (czarna krzywa) dość szybko oddalił się od najbardziej prawdopodobnej ścieżki (ciągła czerwona krzywa) i obecnie znajduje się w okolicach 80% kwantyla (pomarańczowa kropkowana krzywa). Oznacza to, że z punktu widzenia października 2006 roku, obecny poziom CHFPLN miał prawdopodobieństwo mniejsze niż 20%. Spodziewany w październiku 2006 r. kurs CHFPLN na 15. czerwca 2016 r. wynosił 3.36 zł.

Jestem (niemal) pewien, że mBank (a w roku 2006 r. - BRE Bank) był w stanie przygotować znacznie bardziej realistyczną (zob. zastrzeżenia metodologiczne na końcu posta) symulacje kursu CHFPLN i prezentować ją potencjalnym kredytobiorcom. Ale tego nie robił.

Jak wspomniałem na początku posta, w latach "frankowego boomu", mBank prezentował potencjalnym kredytobiorcom "miękkie" analizy, które nadal pokazywały że kredyt "frankowy" zaciągany przy kursie 2 zł/CHF jest korzystny dla kredytobiorcy.

Gdyby mBank raczył sporządzić wtedy symulację dla kursu CHFPLN, wyglądałoby to groźniej...


Na koniec czerwca 2008 r., spodziewany kurs na 15. czerwca 2016 r. wynosiłby 2.75 zł, czyli 37% powyżej kursu zaciągnięcia. Rzeczywistość była jednak bardziej złośliwa, i kurs CHFPLN znajduje się obecnie powyżej kwantyla 95%, czyli prawdopodobieństwo takiego zdarzenia w ramach tej symulacji jest mniejsze niż 5%. Mówiąc prościej - kurs w wysokości przekraczającej 4 zł praktycznie nie mógł się zdarzyć, a osobę która by go na tym poziomie prognozowała należałoby uznać za niepoprawnego czarnowidza.

To co jednak jest dodatkowo groźne dla symulacji wyliczanej dla danych historycznych kończących się w czerwcu 2008 roku, to gigantyczne odstępstwa kursu do kwantyla 95%, które wystąpiły w 2009, 2011 i 2015 roku. Takie odstępstwa - poczynając od pierwszego z 2009 r. - sugerują, że dla tych danych model jest "źle skalibrowany", zatem wnioskowanie w jego oparciu jest praktycznie niemożliwe. Należy także przypuszczać oddziaływanie innych czynników niż sam kurs walutowy. Tak drastyczne odstępstwa nie występują w symulacji wykonanej na danych 1995-2006.


mBank mógł prezentować prognozy

Jak wynika z powyższych rozważań, mBank mógł - gdyby tylko chciał - prezentować rzeczowe analizy dotyczące możliwego przyszłego kształtowania się kursów walut.

Ale mogły one odstraszać kredytobiorców od zaciągania kredytów "waloryzowanych".  Tymczasem kredyty "waloryzowane" miały wyższą rentowność niż "czysto złotówkowe", w związku z czym mBankowi zależało na ich udzielaniu...


Symulacja kursu CHFPLN do 2030 r.

Na koniec, zdając sobie sprawę z zastosowywanych w konstrukcji symulacji uproszczeń (zob. zastrzeżenia metodologiczne oraz uwagi do modelu pracującego na danych 1995-2008), pozwoliłem sobie przygotować prognozę kursu CHFPLN do czerwca 2030 roku.

Prognoza opiera się na danych od stycznia 1995 roku do połowy czerwca 2015 roku, co daje ponad 20 lat obserwacji. Wybór czerwca 2015 r. wynika z potrzeby odczekania pewnego okresu od szoku wywołanego uwolnieniem kursu CHFEUR przez SNB. Równocześnie wybór tej daty pozwala sprawdzić dopasowanie symulacji do danych rzeczywistych w okresie ostatniego roku. Jak na razie, tj. do 20. czerwca 2016, kurs CHFPLN porusza się bardzo blisko ścieżki największego prawdopodobieństwa.


Model z pewnością wymaga usprawnień, a obliczenia trzeba powtarzać w oparciu o nowe napływające dane, ale w oparciu o dostępne dane i wykorzystywany model można przypuszczać, że:
  • kurs CHFPLN będzie w czerwcu wynosił 4.88 (p=50%), choć może wzrosnąć do 5.94 (P=20%)
  • nie należy się jednak spodziewać wzrostu CHFPLN powyżej 7.31 (P=5%)
  • z drugiej strony, spadek CHFPLN poniżej 3 jest mało prawdopodobny (P~10%)
  • nic na razie nie wiadomo na temat wysokości LIBOR CHF



Zastrzeżenia metodologiczne

Przygotowana symulacja kursu CHFPLN bazuje wyłącznie na danych historycznych dla CHFPLN od stycznia 1995 do momentu rozpoczęcia prognozowania. Symulacja polega na bootstrapie ciągów zwrotów logarytmicznych o długości wynikającej z rozkładu geometrycznego. Bootstrap jest wykonywany 10 tys. razy.

Symulacja nie bierze pod uwagę między innymi różnic w stopach procentowych WIBOR i LIBOR CHF, zmian tych stóp procentowych, ani zachowania na innych parach walutowych, mogących mieć wpływ na kurs CHFPLN.


Pełna nieświadomość ryzyka walutowego mBanku




Banki, w tym mBank zasłaniają się tym, że nie były w stanie przewidzieć zdarzeń, które spowodowały umocnienie się szwajcarskiego franka w stosunku do polskiego złotego.

W niedawnym wywiadzie dla gazety "Rzeczpospolita", prezes mBanku - Cezary Stypułkowski - pisze, że "[t]o oczywiste, że działające w Polsce banki (...) [nie mogły w] żaden sposób (...) przewidzieć [zdarzeń, które spowodowały umocnienie się szwajcarskiego franka względem polskiego złotego]."

Prezes dodaje że "[r]ównież banki, a przynajmniej mBank, wymagały od kredytobiorców oświadczeń takich jak to nasze, w którym padają następujące słowa: „Pracownik banku przedstawił mi w pierwszej kolejności ofertę kredytu hipotecznego w polskim złotym. Po zapoznaniu się z tą ofertą zdecydowałem, iż dokonuję wyboru oferty kredytu denominowanego w walucie obcej mając pełną świadomość ryzyka związanego z tym produktem".

Mam w tym miejscu dwa pytania do prezesa Stypułkowskiego.

Po pierwsze, jak mBank mógł przedstawić kredytobiorcy porównania ofert kredytów złotówkowego i "denominowanego", skoro bank nie był w stanie - jak twierdzi prezes Stypułkowski - przewidzieć zdarzeń, które mają wpływ na kurs franka szwajcarskiego? Bez projekcji możliwego zachowania kredytu "denominowanego", porównanie go ze złotówkowym nie jest możliwe. Na podstawie słów prezesa, i praktyki, mBank nie był zatem w stanie przedstawić zestawienia kredytów złotówkowego i "denominowanego", by kredytobiorca mógł dokonać świadomego wyboru.

Po drugie, skoro mBank - jak twierdzi prezes Stypułkowski - nie był w stanie przewidzieć wydarzeń, które mogą mieć wpływ na zachowanie franka szwajcarskiego, to jak można oczekiwać, że kredytobiorca-konsument jest w stanie wziąć na siebie ryzyko kursowe, dysponując znacznie mniejszą wiedzą niż bank?

Na marginesie, mBank nie oferował kredytów denominowanych, a twory nazywane kredytami "waloryzowanymi", którym bliżej jest do kredytów indeksowanych. Samych kredytów waloryzowanych nadal nie ma w Prawie Bankowym, pomimo jego "antyspreadowej" nowelizacji w 2011 roku. Ponadto, mBank sam stwierdził, że nie udzielał kredytów walutowych.

A tutaj, jak można szacować przyszły kurs walutowy, bez znajomości zdarzeń, które mają na niego wpływ. No ale chyba nie muszę tego profesjonalnemu bankowi, za jaki uważa się mBank, tłumaczyć.

poniedziałek, 20 czerwca 2016

Pierwsze posiedzenie prawdopodobnie 31. sierpnia


Sąd Okręgowy w Łodzi wstępnie wyznaczył termin pierwszego posiedzenia w sprawie "Grupy na Frank" na 31. sierpnia 2016 r. (środa).

Termin ten może jeszcze ulegać zmianom, z uwagi na działania podejmowane przez mBank, który od samego początku stara się stosować obstrukcję.

W pozwie uczestniczą obecnie 534 osoby, a kolejne rozszerzenie grupy jest planowane na sierpień.

Osoby posiadające kredyt "waloryzowany" CHF w mBanku mogą się kontaktować z kancelarią, która przygotowała pozew.

Podstawowe informacje o pozwie znajdują się tutaj.