Pokazywanie postów oznaczonych etykietą CIRS. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą CIRS. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 kwietnia 2016

Nazywanie umów kredytowych mBanku "waloryzowanymi" to pomyłka

W latach 90., kiedy w Polsce szalała inflacja (która doprowadziła do denominacji złotego 10,000:1 w 1995 roku), zdarzały się umowy pożyczek powiązanych z kursami walut obcych.

Celem zastosowania w tych pożyczkach odniesień do walut obcych rzeczywiście była waloryzacja - ochrona wartości pieniądza w czasie. I była ona uzasadniona przy ówczesnej inflacji:

199527,8
199432,2
199335,3
199243
199170,3
1990585,8
1989251,1

W pierwszych latach XXI w., inflacja w Polsce spadła jednak do niskich poziomów jednocyfrowych. Ba, ostatnio ocieramy się o deflację! W takich warunkach, stosowanie kursów walutowych do waloryzacji nie ma racjonalnego uzasadnienia. Wystarczającym mechanizmem ochrony wartości pieniądza jest zmienna stopa procentowa - WIBOR. No chyba że ktoś się chce ekstra nachapać...

Umowy kredytowe powiązane z kursami walut, które mBank nazwał "waloryzowanymi", nie miały na celu waloryzacji, a przekształcenie strumieni pieniężnych w celu zmiany wielkości rat. Bardziej właściwą nazwą dla takiej operacji jest indeksacja a nie waloryzacja (może dlatego umów waloryzowanych nie ma w "ustawie antyspreadowej"?).

Kiedy porównamy inflację ze zmianami kursu CHFPLN z ostatnich 10 latach, wyraźnie widać, że aprecjacja CHFPLN drastycznie (o ok. 40 pp) przekroczyła wzrost poziomu cen:


Można na to spojrzeć także inaczej - sprawiedliwość prosi się ograniczenia ryzyka walutowego do 20% w stosunku do kursu zaciągnięcia kredytu. Tak jak sugerował KNF w rekomendacji S 2006.

No dobrze, ale przecież akurat mBank podobno pożyczał franki od swojej matki czyli Commerzbank?
Nie do końca... Na początku swojej "frankowej przygody", mBank finansował udzielane przez siebie kredyty "waloryzowane" depozytami klientów w euro.


Następnie przez moment brał środki od innych banków - np. Bayerische LB. To taki niemiecki bank, który zainwestował 24 miliardy EUR w kredyty sub-prime w Stanach Zjednoczonych i poniósł na tym miliardowe straty. Ponieważ to regionalny bank, kilka politycznych głów też poleciało.

Najwyraźniej jednak ktoś w grupie Commerzbank stwierdził, że lepiej by było (czytaj: większe zarobki) jak najwięcej operacji przeprowadzać w rodzinie. mBank (wtedy jeszcze BRE Bank) zaczął zatem zaciągać pożyczki powiązane z CHF w Commerzbanku.

Pożyczki te "porządnie" przechodziły przez szwajcarskie banki. Ale żadnym z nich nie był szwajcarski oddział Commerzbanku. Commerzbank miał od dawna oddział w Szwajcarii. Ale aktywa tego oddziału nie pozwalały na takie pożyczki, jakie Commerzbank udzielał mBankowi. Commerzbank, tak jak BayernLB, faktycznie pożyczał mBankowi euro. Tak, zostało ono skonwertowane na moment na CHF, ale źródłem tych franków były niemieckie depozyty.

Co więcej, dzięki różnicy stóp procentowych w Szwajcarii i Niemczech (strefie euro), Commerzbank mógł korzystać na wyższym oprocentowaniu swoich środków. Instrumenty podobne jak CIRS i inne FX Swaps były używane przede wszystkim przez Commerzbank a nie mBank. Część sprawozdań finansowych Commerzbank nt. inżynierii finansowej czyta się z przyjemnością ;)

Skoro zatem mBank najprawdopodobniej cały czas korzystał ze źródeł finansowania w euro, to o jakim ryzyku walutowym realnie mówimy? W stosunku do PLN, w okolicach 15%:


poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Podana w umowach "waloryzowanych" mBank kwota kredytu stanowi ograniczenie zobowiązania kredytobiorcy

W 19. lutego 2016 r. Związek Banków Polskich skierował do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów pismo związane z ujemną stopą procentową LIBOR CHF. W piśmie tym ZBP wykazywał, że określona w art. 69 Prawa Bankowego umowa kredytu nie pozwala by doszło do wzbogacenia kredytobiorcy.

Kredytobiorca jest zobowiązany do zwrotu wykorzystanego kredytu wraz z odsetkami oraz zapłaty prowizji od udzielonego kredytu.

Zgoda.

Jak kwota kredytu jest określona w umowie kredytu? Kwota złotówek.

Jaką kwotę otrzymał od mBanku i wykorzystał kredytobiorca? Kwotę złotówek.


No dobrze, ale co w umowie kredytu robią "franki"?


"Waloryzacja" została zastosowana, by zmienić strumień pieniędzy (rat) wynikający z udzielonego przez bank kredytu (kwota kredytu w PLN)  na zależny od kursu CHFPLN oraz oprocentowania LIBOR CHF.

Korzyścią takiej zamiany dla kredytobiorcy były oczekiwane niższe raty. To z kolei przenosiło się na wyższą zdolność kredytową wyznaczaną przez bank, a zatem możliwość udzielenia większego kredytu lub czasami w ogóle umożliwiało jego udzielenie.

Kredytobiorca miał zatem płacić niższe raty. A bank mógł pozyskać klienta, dać mu większy kredyt (od którego są większe prowizje, odsetki itp.). A także zarabiać na spreadach i innych "podrasowaniach" umowy.

W całym okresie obowiązywania umowy kredytowej (czyli na przykład 30 lat), zakładając to co sam prezentował bank, strumień płatności z kredytu "waloryzowanego" powinien być nieco niższy niż dla kredytu czysto złotówkowego (bank ma również niższe koszty finansowania kredytu). Pomimo trwającej od kilku lat aprecjacji CHFPLN, wciąż może się tak zdarzyć. O ile tylko utrzyma się odpowiednia różnica stóp procentowych WIBOR i LIBOR.

Problem pojawia się przy konieczności (np. BTE) lub potrzebie (np. sprzedaż mieszkania) wcześniejsze spłaty. Jeżeli weźmiemy aktualną wartość zadłużenia znajdującą się w sporządzanym w CHF harmonogramie spłaty kredytu i przeliczymy ją na złotego z zastosowaniem bieżącego kursu CHFPLN, kwota jaką należałoby spłacić często przekracza kwotę kredytu!

Dla przypomnienia - kwota kredytu, to ta jedyna jednoznacznie wykazana w umowie kredytowej wartość. Wartość w złotych polskich.



Gdyby ktoś miał wątpliwości, mBank sam przy okazji wdrażania rekomendacji S II stwierdził, że

"nie udzielał i nie udziela kredytów walutowych, a jedynie kredyty waloryzowane kursem waluty obcej"

mBank nie oddał zatem do dyspozycji kredytobiorców franków - jak by to było w umowie walutowej - ale złotówki.

Mamy zatem kredyt w złotym, dla którego strumień płatności rat został przeliczony z użyciem CHFPLN-LIBOR CHF. Obowiązek zwrotu kredytu dotyczy jednak wyłącznie kwoty kredytu (w PLN), powiększonej o należne oprocentowanie oraz prowizje.

Podana w umowie kredytowej jedyna kwota kredytu (w PLN) stanowi ograniczenie zobowiązania kredytobiorcy. Jeżeli umowa sugeruje coś innego (np. zapisy dotyczące wypowiedzenia umowy przez bank), działa ona wbrew ustawie, a zatem takie zapisy są bezskuteczne.

Swoją drogą, czy umowa udająca umowę kredytową określoną w Prawie Bankowym, ale stosująca zamianę strumieni pieniężnych z jednej waluty na drugą, rzeczywiście jest umową kredytu czy może CIRS-em między bankiem a kredytobiorcą konsumentem?

W tym drugim przypadku, ilu kredytobiorców przeszło przed podpisaniem umowy badanie MiFID?