Pokazywanie postów oznaczonych etykietą waloryzacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą waloryzacja. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 sierpnia 2016

Jakie jest zobowiązanie kredytobiorcy, według projektu prezydenckiej ustawy?


mBank udzielał kredytów, które nazywał "waloryzowanymi kursem CHF".

Przedstawiony we wtorek (2016-08-02) nowy prezydencki projekt ustawy "frankowej" starał się wtłoczyć kredyty waloryzowane do definicji kredytu indeksowanego.



Z zawartej w projekcie definicji kredytu indeksowanego wynika, że kredyt taki został udzielony w walucie polskiej. Zgodnie z definicją kredytu zawartą w Prawie Bankowym, zobowiązanie kredytobiorcy dotyczy zwrotu udzielonego kredytu wraz z odsetkami.

Osoby, które zawarły z bankiem umowy indeksowane, są zatem zobowiązane do zwrotu wymienionej w umowie kwoty polskich złotych.

Definicja kredytu indeksowanego zawarta w projekcie ustawy określa trzy możliwe rodzaje takiego kredytu:

1. kwota udzielonego w walucie polskiej kredytu stanowi równowartość określonej ilości waluty obcej, lub

2. kredyt udzielony w walucie polskiej jest indeksowany do waluty obcej, lub

3. kredyt udzielony w walucie polskiej jest waloryzowany do waluty obcej.

Niektórzy kredytobiorcy mBanku mieli wymienioną w umowie pewną kwotę wyrażoną w walucie obcej, jednak jak ustaliły sądy, kwota w walucie obcej miała jedynie charakter informacyjny i nie stanowiła zobowiązania stron umowy.

Definicja kredytu indeksowanego rozdziela indeksację od waloryzacji. Projekt ustawy nie definiuje jednak czym indeksacja i waloryzacją są.

Skoro waloryzacja nie jest przez projekt ustawy (ani inny akt prawny) zdefiniowana i
biorąc pod uwagę fakt, że kredyt indeksowany (który zgodnie z projektem ustawy miałby być tożsami z waloryzowanym), został udzielony w walucie polskiej, indeksacja/waloryzacja nie wywiera skutków na zobowiązania kredytobiorcy.

Projekt ustawy potwierdza, że kredytobiorca powinien bankowi zwrócić kwotę kredytu w walucie polskiej wymienioną w umowie.

piątek, 17 czerwca 2016

Szkic wezwania do próby ugodowej z mBankiem w sprawie umowy "waloryzowanej"



Zanim na dobre rozpęta się sądowa batalia, może warto spróbować ostatniej z "pokojowych" dróg, jaką jest postępowanie ugodowe?

mBank jest zbyt dumny, więc ja mogę pierwszy wyciągnąć w jego stronę rękę :)

Biorąc poprawkę na to, że pełnomocnicy banków nie chcą negocjować i niemal nigdy nie pojawiają się na posiedzeniach dotyczących postępowań ugodowych, w celu minimalizacji kosztów przygotowany szkic zakłada Wartość Przedmiotu Sporu (WPS) w wysokości 10,000 zł.

Zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami, przy sprawach o WPS nie przekraczających 10,000 zł, opłata sądowa wynosi 40 zł. W przygotowanym szkicu wezwania do próby ugodowej, wskazaną Wartością Przedmiotu Sporu jest zadośćuczynienie odszkodowanie w wysokości 10,000 zł, którego kredytobiorca, w związku z zawartą z mBankiem umową kredytu "waloryzowanego" domaga się od banku. Poza tym mBank miałby dokonać restrukturyzacji kredytu "waloryzowanego" na zasadach określonych w ugodzie.

Zaznaczam, że jest to pierwszy szkic wezwania, czekam na opinie prawne na jego temat, i przed złożeniem mogą następować zmiany w jego treści. Ale jakby mBank zdecydował się rozmawiać w oparciu o ten szkic - zapraszam :)

BTW: Każda osoba może zamieszczać komentarze w dokumencie:

https://docs.google.com/document/d/1ccuE9RbImMnJrldF1Jn9aoXtdXdxYv79ZV09mG3e7ek/edit?usp=sharing



wtorek, 31 maja 2016

Do Prezesa Cezarego Stypułkowskiego




Cieszę, że prezes mBanku Cezary Stypułkowski potwierdził w końcu to, czego domyślałem się od wielu miesięcy, że "[w] sumie od lat ekonomiczny wynik na portfelu frankowym jest u nas [w mBank] ujemny."

Niestety muszę zmartwić Pana Prezesa. Bez podjęcia przez mBank realnych działań mających na celu rozwiązanie problemu posiadanego portfela kredytów "frankowych", ta strata się powiększy. I to znacznie.

Biorąc pod uwagę, że większość pożyczek związanych z CHF zostało mBankowi udzielonych przez Commerzbank, będącego równocześnie większościowym akcjonariuszem mBanku, nasuwa się pytanie: ile jeszcze wytrzyma Commerzbank?

W przeciwieństwie do mBanku, Commerzbank cały czas zarabia na udzielonych przez siebie pożyczkach "frankowych" dla mBanku. Równocześnie jednak traci na posiadanym pakiecie akcji mBanku. W ciągu roku, spadek wartości akcji mBanku zbliżył się do 30%. Istotnym powodem spadków, jest nierozwiązany problem kredytów "frankowych". Rozwiązanie ustawowe, jeżeli nie zadowoli kredytobiorców, nie zakończy toczących się postępowań sądowych.

***

Nie jestem zacietrzewionym kredytobiorcą "frankowym". Z wieloma argumentami przedstawionymi przez Prezesa Stypułkowskiego (lub jego ghost writera z agencji PR) muszę się zgodzić. Tym bardziej że spędziłem sporo czasu analizując m.in. dane finansowe mBanku.

Problem z umowami "frankowymi" (w mBanku: "waloryzowanymi") sprowadza się jednak m.in. do błędów w konstrukcji umów, które mBank oferował.

Prezes Stypułkowski pisze:

"Przede wszystkim wyjaśnijmy, że o legalności prowadzonej działalności nie decyduje to, że jest ona opisana w ustawach i nimi wyraźnie dopuszczona, ale to, że nie jest zabroniona. Jeżeli regulator chce czegoś zabronić lub ograniczyć krąg podmiotów, którym wolno daną działalność wykonywać, to wprowadza stosowne zakazy lub koncesje."

Działalność bankowa jest koncesjonowana. Kredyt bankowy został precyzyjnie zdefiniowany w art. 69 Prawa Bankowego (wersja przed 2011 rokiem). Umowa kredytowa musi dokładnie wypełniać zawarte w prawie warunki.

Zmiana umowy nazwanej, wykonywanej przez koncesjonowany podmiot jakim jest bank, jest możliwa wyłącznie w takim zakresie, w jakim nie zmienia ona natury stosunku. Naturą kredytu jest płatne udostępnienie przez bank określonej kwoty pieniędzy za wynagrodzeniem.

Kredyty "waloryzowane" oferowane przez mBank jednoznacznie określają wielkość udostępnianych środków, tj. kwotę kredyt. To ta kwota, zgodnie z Prawem Bankowym, ma zostać przez kredytobiorcę zwrócona bankowi. Kwota kredytu w umowach "waloryzowanych" mBanku została jednoznacznie określona w polskim złotym (PLN).

Gdyby pomimo jednoznacznego określenia w umowie kwoty kredytu w PLN, istniały jakieś wątpliwości co do wielkości kwoty kredytu, warto spojrzeć na pobraną przez mBank prowizję od uruchomienia kredytu. Prowizja ta jest naliczana od kwoty kredytu.

Wielkość pobranej prowizji można sprawdzić w wyciągu z rachunku kredytowego. Pobrana przez mBank prowizja wynosi dokładnie x% od określonej w umowie kwoty kredytu PLN. Nie jest to x% od najpierw "zwaloryzowanej" kwoty wyrażonej w CHF, a następnie ponownie przeliczonej na PLN z zastosowaniem kursów z tabel bankowych, ale dokładnie wielkość wynikająca z kwoty kredytu PLN określonej w umowie kredytowej.

Zgodnie z Prawem Bankowym, kredytobiorca jest zobowiązany do zwrotu bankowi wykorzystanej kwoty kredytu (powiększonej o oprocentowanie). Zgadzam się, z Prezesem, że to kredytobiorca potrzebował złotówki, więc mBank nie dał mu franków, z którymi musiałby lecieć do kantoru, zamienić je na PLN i dopiero wtedy zapłacić za dom czy mieszkanie. Kredytobiorca otrzymał od banku dokładnie kwotę kredytu PLN określoną w umowie i z tej kwoty skorzystał. Ponieważ "waloryzacja" nastąpiła w momencie udostępnienia kredytu, wyrażona w PLN wartość "zwaloryzowanych" środków w CHF już na początku umowy była o kilka procent wyższa niż wartość kredytu PLN. Ale kredytobiorca korzystał z kwoty kredytu PLN, a nie z kwoty "zwaloryzowanej".

Złożony na początku kwietnia br. pozew zbiorowy przeciwko mBank zawiera więcej argumentów świadczących o tym, że umowy "waloryzowane" mBanku są z powodu zawartych w nich błędów nieważne.

***

Chciałbym się jeszcze krótko odnieść do drugiego fragmentu wypowiedzi Prezesa Stypułkowskiego:

"Kredyty wypłacane w złotych i zawierające klauzulę waloryzacyjną opartą o kurs wybranej waluty obcej to nic nowego, stosowane były w obrocie gospodarczym na długo zanim zaczęto udzielać kredytów frankowych. Podstawą prawną ich funkcjonowania jest zasada swobody umów określona w kodeksie cywilnym.

Istotą kredytów z klauzulą waloryzacyjną jest to, że są one wypłacane w złotych. Wynika to najczęściej z natury transakcji zawieranej między kredytobiorcą a jego kontrahentem. W przypadku nieruchomości mieszkaniowych sprzedawca zawsze chciał otrzymać zapłatę w złotych. "

Umowy kredytowe można z grubsza podzielić na trzy klasy:

1. złotówkowe
2. dewizowe / denominowane
3. waloryzowane / indeksowane

Zanim rozpoczął się "frankowy szał", stosowane były przede wszystkim dwa pierwsze rodzaje umów, czyli albo złotówkowe albo dewizowe. Pod kątem przywołanego cytatu, interesujące są dla nas głównie umowy dewizowe / denominowane.

Kwota kredytu w umowach dewizowych / denominowanych jest jednoznacznie określona w walucie. Bank dla wygody kredytobiorcy może dokonać wypłaty kwoty kredytu w polskim złotym, z zastosowaniem swoich tabel kursowych. Podobnie może przyjmować od kredytobiorcy spłaty rat w polskim złotym i przeliczać je na potrzeby kredytu na walutę.

Umowy "waloryzowane" mBanku nie są jednak umowami dewizowymi / denominowanymi. Kwota kredytu w tych umowach została jednoznacznie określona w PLN. Są to zatem umowy złotówkowe.

Ponieważ nikt nie powinien uważać się za nieomylnego, bardzo bym prosił o przesłanie umowy indeksowanej lub waloryzowanej sprzed 2000 roku (albo nawet sprzed 2002 r., kiedy zniesiona została zasada walutowości). mBank posiada mój email :)

***

UPDATE 2016-06-09

Prezes Stypułkowski odpowiada internautom, internauci nie do końca zgadzają się z prezesem.


UPDATE 2016-06-02

Na stronach stowarzyszenia "Stop Bankowemu Bezprawiu" został wczoraj opublikowany tekst Tomasza Nowaka będący szczegółową analizą tez stawianych przez Prezesa Stypułkowskiego - zachęcam do lektury!


***

Mimo, że - jak napisałem wcześniej - umowy "waloryzowane" mBanku powinny być uznane za nieważne, widzę pewne pole do kompromisu. Kompromis ma to do siebie, że jego uczestnicy nie do końca są z niego zadowoleni. Ale może warto w końcu zacząć poważnie rozmawiać, zanim sytuacja zrobi się nieodwracalna?

***

Post powstał w odpowiedzi na artykuł "Franki - odpowiedź bankowca", opublikowany w RzP 2016-05-30

środa, 25 maja 2016

Mechanizm przeliczenia początkowego w umowach mBank był od początku niedozwolony




19. kwietnia br. Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (SOKiK) wydał kolejny wyrok dotyczący niedozwolonego charakteru zapisów w stosowanych przez mBank umowach kredytów "waloryzowanych".

SOKiK uznał za niedozwolony zapis regulujący przeliczanie kwoty kredytu (PLN) na wartość "zwaloryzowaną" wyrażoną w CHF - tzw. "przeliczenie początkowe". Zapis o którym mowa to:

„Przeliczenia kredytu na walutę waloryzacji Bank dokonuje wg kursu kupna danej waluty z Tabeli kursowej Banku obowiązującej w dniu i godzinie uruchomienia kredytu”

Zapis ten leży u podstaw mechanizmu waloryzacji stosowanego przez mBank. Umowy "waloryzowane" mBanku zakładają, że:

  1. kwota kredytu (określona w umowie w PLN) zostaje przeliczona na kwotę w CHF z zastosowaniem przywołanego zapisu;
     
  2. w oparciu o "zwaloryzowaną" kwotę wyrażoną w CHF wyznaczany jest harmonogram spłaty rat; umowy określają, że harmonogram jest wyznaczany w CHF;
     
  3. poszczególne raty wyrażone w CHF są przeliczane na PLN z zastosowaniem innego zapisu umownego.
Skoro sąd uznał, że przeliczenie kwoty kredytu (PLN) na wartość "zwaloryzowaną" (CHF) było od początku niedozwolone, określenie wartości "zwaloryzowanej" (CHF) nie jest możliwe. To z kolei prowadzi do niemożliwości wyznaczenia harmonogramu kredytu, który zgodnie z umową ma być wyznaczany w CHF.

Równocześnie, zapis umowny określający sposób przeliczania poszczególnych rat wyrażonych w CHF na kwoty w PLN został wcześniej uznany za niedozwolony i wpisany do rejestru klauzul niedozwolonych prowadzonego przez UOKiK pod numerem 5743.

Umowy "waloryzowane" mBanku po wykreśleniu wszystkich niedozwolonych zapisów, na których mBank uzyskiwał korzyści kosztem konsumentów, zaczynają przypominać to, co widać na powyższej grafice.

W oparciu o niedozwolony charakter zapisów stosowanych w umowach mBanku, pod koniec kwietnia br. Sąd Rejonowy w Warszawie wydał wyrok uznający kredyt udzielony przez mBank za nie podlegający "waloryzacji" oraz oprocentowany stawką związaną z LIBOR CHF.



Mimo iż zarówno przytoczony wyrok SOKiK (XVII AmC 2939/14) jak wyrok Sądu Rejonowego w Warszawie (VI C 1713/15) są zbyt świeże by być prawomocne, w połączeniu z wcześniejszymi wyrokami, widać kształtującą się linię orzecznictwa. Ponieważ stosowany w umowach mBank mechanizm "waloryzacji" od początku był niedozwolony, istnieją wyłącznie dwie możliwości:
  1. kontynuowanie umów po usunięciu zapisów niedozwolonych, jeżeli jest to po tej operacji możliwe, albo
     
  2. unieważnienie umów, w przeciwnym przypadku.
mBank może jeszcze wybierać między tymi dwoma opcjami. Zanim zrobią to za niego sądy.


poniedziałek, 9 maja 2016

Bo tak nakazuje Dyrektywa UE 93/13!



Mec. Barbara Garlacz z Harvest Legal House wyjaśnia w TVN24bis dlaczego, po usunięciu z umowy kredytowej mBank zapisów uznanych przez sąd za abuzywne, dostajemy kredyt wynoszący tyle ile kwota kredytu PLN, ale oprocentowany według stawki LIBOR CHF.

Wypowiedź dotyczy wyroku warszawskiego Sądu Rejonowego, który 29. kwietnia potwierdził, że waloryzacja stosowana w umowach kredytowych mBank była niedozwolona (sygn. spawy VI C 1713/15).

Decyzja sądu wynika z dyrektywy Unii Europejskiej 93/13, która nakazuje by w przypadku stwierdzenia, że jakieś zapisy umowy są niedozwolone (inaczej: abuzywne), wykreślić je z umowy i wykonywać umowę dalej, jeżeli to tylko jest możliwe.

Wykreślenie niedozwolonych zapisów z umowy i zmuszenie przedsiębiorcy (tu: banku) do wykonywania tak wykastrowanej umowy jest karą dla niego za zamieszczenie w niej zapisów, których intencją było uzyskiwanie nieuprawnionych korzyści kosztem konsumenta.

Tu nie ma nad czym się zastanawiać i nie ma litości. Umieściłeś w umowie niedozwolone zapisy, co więcej - korzystałeś z nich, to teraz ponieś tego pełne konsekwencje.

Niedozwolony charakter zapisów waloryzacyjnych od dłuższego czasu potwierdzają sądy. A mBank się nie stosuje do wyroków - przedłuża postępowania i... nakłania sędziów to komplikowania prostej sprawy. Jasne, ma o co walczyć - gra toczy się o kilka miliardów złotych. Ale znacznie więcej w końcu zapłaci za swoje nieetyczne zachowanie.

Tak jak Commerzbank:



sobota, 30 kwietnia 2016

Stało się - waloryzacja była niedozwolona i nie wiąże konsumenta




"W dniu dzisiejszym (dotyczy: 29-04) Sąd Rejonowy dla Warszawy - Śródmieścia jako sąd pierwszej instancji uwzględnił powództwo konsumenta przeciwko mBank S.A. w sprawie kredytu waloryzowanego kursem franka szwajcarskiego (CHF). 

Sąd uznał, że stosowane przez bank postanowienia umowy w zakresie przeliczania kwoty kredytu i rat na walutę obcą są postanowieniami niedozwolonymi, ponieważ bank nie określił sposobu ustalania kursu i zastrzegł sobie możliwość ustalania tego kursu jednostronnie. 

W rezultacie sąd uznał, że tak określona waloryzacja do waluty obcej nie wiąże konsumenta przy jednoczesnym utrzymaniu w mocy umowy kredytowej w pozostałym zakresie. 

Na tej podstawie zasądzono od banku na rzecz kredytobiorcy kwotę odpowiadającą różnicy pomiędzy rzeczywiście pobranymi ratami spłaty a ratami, które miał prawo pobrać bank, gdyby nie stosował niedozwolonych postanowień. 

Orzeczenie jest nieprawomocne."

źródło: informacja podana przez kancelarię Drzewiecki Tomaszek

Uzasadnienie do wyroku VI C 1713/15: http://orzeczenia.srodmiescie.warszawa.so.gov.pl/content/$N/154505300003003_VI_C_001713_2015_Uz_2016-04-29_002

UPDATE 2016-05-28: Opublikowany wyrok, na razie bez uzasadnienia: http://orzeczenia.srodmiescie.warszawa.so.gov.pl/content/$N/154505300003003_VI_C_001713_2015_Uz_2016-04-29_001


wtorek, 19 kwietnia 2016

Nazywanie umów kredytowych mBanku "waloryzowanymi" to pomyłka

W latach 90., kiedy w Polsce szalała inflacja (która doprowadziła do denominacji złotego 10,000:1 w 1995 roku), zdarzały się umowy pożyczek powiązanych z kursami walut obcych.

Celem zastosowania w tych pożyczkach odniesień do walut obcych rzeczywiście była waloryzacja - ochrona wartości pieniądza w czasie. I była ona uzasadniona przy ówczesnej inflacji:

199527,8
199432,2
199335,3
199243
199170,3
1990585,8
1989251,1

W pierwszych latach XXI w., inflacja w Polsce spadła jednak do niskich poziomów jednocyfrowych. Ba, ostatnio ocieramy się o deflację! W takich warunkach, stosowanie kursów walutowych do waloryzacji nie ma racjonalnego uzasadnienia. Wystarczającym mechanizmem ochrony wartości pieniądza jest zmienna stopa procentowa - WIBOR. No chyba że ktoś się chce ekstra nachapać...

Umowy kredytowe powiązane z kursami walut, które mBank nazwał "waloryzowanymi", nie miały na celu waloryzacji, a przekształcenie strumieni pieniężnych w celu zmiany wielkości rat. Bardziej właściwą nazwą dla takiej operacji jest indeksacja a nie waloryzacja (może dlatego umów waloryzowanych nie ma w "ustawie antyspreadowej"?).

Kiedy porównamy inflację ze zmianami kursu CHFPLN z ostatnich 10 latach, wyraźnie widać, że aprecjacja CHFPLN drastycznie (o ok. 40 pp) przekroczyła wzrost poziomu cen:


Można na to spojrzeć także inaczej - sprawiedliwość prosi się ograniczenia ryzyka walutowego do 20% w stosunku do kursu zaciągnięcia kredytu. Tak jak sugerował KNF w rekomendacji S 2006.

No dobrze, ale przecież akurat mBank podobno pożyczał franki od swojej matki czyli Commerzbank?
Nie do końca... Na początku swojej "frankowej przygody", mBank finansował udzielane przez siebie kredyty "waloryzowane" depozytami klientów w euro.


Następnie przez moment brał środki od innych banków - np. Bayerische LB. To taki niemiecki bank, który zainwestował 24 miliardy EUR w kredyty sub-prime w Stanach Zjednoczonych i poniósł na tym miliardowe straty. Ponieważ to regionalny bank, kilka politycznych głów też poleciało.

Najwyraźniej jednak ktoś w grupie Commerzbank stwierdził, że lepiej by było (czytaj: większe zarobki) jak najwięcej operacji przeprowadzać w rodzinie. mBank (wtedy jeszcze BRE Bank) zaczął zatem zaciągać pożyczki powiązane z CHF w Commerzbanku.

Pożyczki te "porządnie" przechodziły przez szwajcarskie banki. Ale żadnym z nich nie był szwajcarski oddział Commerzbanku. Commerzbank miał od dawna oddział w Szwajcarii. Ale aktywa tego oddziału nie pozwalały na takie pożyczki, jakie Commerzbank udzielał mBankowi. Commerzbank, tak jak BayernLB, faktycznie pożyczał mBankowi euro. Tak, zostało ono skonwertowane na moment na CHF, ale źródłem tych franków były niemieckie depozyty.

Co więcej, dzięki różnicy stóp procentowych w Szwajcarii i Niemczech (strefie euro), Commerzbank mógł korzystać na wyższym oprocentowaniu swoich środków. Instrumenty podobne jak CIRS i inne FX Swaps były używane przede wszystkim przez Commerzbank a nie mBank. Część sprawozdań finansowych Commerzbank nt. inżynierii finansowej czyta się z przyjemnością ;)

Skoro zatem mBank najprawdopodobniej cały czas korzystał ze źródeł finansowania w euro, to o jakim ryzyku walutowym realnie mówimy? W stosunku do PLN, w okolicach 15%:


poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Podana w umowach "waloryzowanych" mBank kwota kredytu stanowi ograniczenie zobowiązania kredytobiorcy

W 19. lutego 2016 r. Związek Banków Polskich skierował do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów pismo związane z ujemną stopą procentową LIBOR CHF. W piśmie tym ZBP wykazywał, że określona w art. 69 Prawa Bankowego umowa kredytu nie pozwala by doszło do wzbogacenia kredytobiorcy.

Kredytobiorca jest zobowiązany do zwrotu wykorzystanego kredytu wraz z odsetkami oraz zapłaty prowizji od udzielonego kredytu.

Zgoda.

Jak kwota kredytu jest określona w umowie kredytu? Kwota złotówek.

Jaką kwotę otrzymał od mBanku i wykorzystał kredytobiorca? Kwotę złotówek.


No dobrze, ale co w umowie kredytu robią "franki"?


"Waloryzacja" została zastosowana, by zmienić strumień pieniędzy (rat) wynikający z udzielonego przez bank kredytu (kwota kredytu w PLN)  na zależny od kursu CHFPLN oraz oprocentowania LIBOR CHF.

Korzyścią takiej zamiany dla kredytobiorcy były oczekiwane niższe raty. To z kolei przenosiło się na wyższą zdolność kredytową wyznaczaną przez bank, a zatem możliwość udzielenia większego kredytu lub czasami w ogóle umożliwiało jego udzielenie.

Kredytobiorca miał zatem płacić niższe raty. A bank mógł pozyskać klienta, dać mu większy kredyt (od którego są większe prowizje, odsetki itp.). A także zarabiać na spreadach i innych "podrasowaniach" umowy.

W całym okresie obowiązywania umowy kredytowej (czyli na przykład 30 lat), zakładając to co sam prezentował bank, strumień płatności z kredytu "waloryzowanego" powinien być nieco niższy niż dla kredytu czysto złotówkowego (bank ma również niższe koszty finansowania kredytu). Pomimo trwającej od kilku lat aprecjacji CHFPLN, wciąż może się tak zdarzyć. O ile tylko utrzyma się odpowiednia różnica stóp procentowych WIBOR i LIBOR.

Problem pojawia się przy konieczności (np. BTE) lub potrzebie (np. sprzedaż mieszkania) wcześniejsze spłaty. Jeżeli weźmiemy aktualną wartość zadłużenia znajdującą się w sporządzanym w CHF harmonogramie spłaty kredytu i przeliczymy ją na złotego z zastosowaniem bieżącego kursu CHFPLN, kwota jaką należałoby spłacić często przekracza kwotę kredytu!

Dla przypomnienia - kwota kredytu, to ta jedyna jednoznacznie wykazana w umowie kredytowej wartość. Wartość w złotych polskich.



Gdyby ktoś miał wątpliwości, mBank sam przy okazji wdrażania rekomendacji S II stwierdził, że

"nie udzielał i nie udziela kredytów walutowych, a jedynie kredyty waloryzowane kursem waluty obcej"

mBank nie oddał zatem do dyspozycji kredytobiorców franków - jak by to było w umowie walutowej - ale złotówki.

Mamy zatem kredyt w złotym, dla którego strumień płatności rat został przeliczony z użyciem CHFPLN-LIBOR CHF. Obowiązek zwrotu kredytu dotyczy jednak wyłącznie kwoty kredytu (w PLN), powiększonej o należne oprocentowanie oraz prowizje.

Podana w umowie kredytowej jedyna kwota kredytu (w PLN) stanowi ograniczenie zobowiązania kredytobiorcy. Jeżeli umowa sugeruje coś innego (np. zapisy dotyczące wypowiedzenia umowy przez bank), działa ona wbrew ustawie, a zatem takie zapisy są bezskuteczne.

Swoją drogą, czy umowa udająca umowę kredytową określoną w Prawie Bankowym, ale stosująca zamianę strumieni pieniężnych z jednej waluty na drugą, rzeczywiście jest umową kredytu czy może CIRS-em między bankiem a kredytobiorcą konsumentem?

W tym drugim przypadku, ilu kredytobiorców przeszło przed podpisaniem umowy badanie MiFID?

niedziela, 17 kwietnia 2016

mBank ukrywał faktyczne oprocentowanie kredytów "waloryzowanych" w celu osiągnięcia dodatkowych zysków

mBank (zwykle) nie podawał Całkowitego Kosztu Kredytu (CKK). Na końcu umowy kredytu "waloryzowanego" znajdował się jedynie krótki zapis:

"Kredytobiorca jest świadomy, że z kredytem waloryzowanym związane jest ryzyko kursowe, a jego konsekwencje wynikające z niekorzystnych wahań kursu złotego wobec walut obcych mogą mieć wpływ na wzrost kosztów obsługi Kredytu"

Ponieważ zawarte w umowach kredytów "waloryzowanych" mBanku mechanizmy "waloryzacji" zakładały przeliczanie kwot z zastosowaniem tabel kursowych mBanku, zobowiązania Kredytobiorcy oraz koszty obsługi Kredytu zależały nie tylko od kursu walutowego, ale także od spreadów wynikających z tych tabel.

Tymczasem wielkość spreadów ustalanych przez mBank była związana ze zmianami stawki LIBOR CHF a nie kursu walutowego. Zwiększając spready mBank de facto "poprawiał" sobie oprocentowanie kredytów oraz równoważył koszty swojego finansowania, które w niektórych przypadkach było stało się większe niż marża kredytowa.

LIBOR CHF 3M vs. spread mBank

Ani umowa kredytowa ani regulamin udzielania kredytów (przynajmniej w jego wcześniejszych wersjach) nie zawierały sposobu wyznaczania kursów przez bank a zatem szerokości spreadów. Świadomość Kredytobiorcy kosztów kredytu nie mogła być zatem pełna.

W sądzie mBank mógłby się powoływać na wcześniejszą część zapisu wspominającego koszty obsługi kredytu:

"Kredytobiorca oświadcza, że został dokładnie zapoznany z warunkami udzielania kredytu złotowego waloryzowanego kursem waluty obcej, w tym w zakresie zasad dotyczących spłat kredytu i w pełni je akceptuje."

Mówiąc szczerze, nie przypominam sobie, by ktokolwiek w banku zapoznał mnie z możliwością dowolnej zmiany wielkości spreadów przez bank, i że ich wielkość nie będzie zależała od kursu walutowego, ale będzie stanowić dodatkowe ukryte oprocentowanie pobierane przez bank.

Taka konstrukcja - używanie spreadu jako semi-oprocentowania - sprawia, że faktyczne oprocentowanie kredytów "waloryzowanych" było wyższe niż nominalne (tj. to podawane na początku umowy kredytowej). A to oprocentowanie nominalne miało być głównym elementem zachęcającym do zaciągania kredytów "frankowych"!

[AKTUALIZACJA 2016-04-18: Nie należy oczywiście dodawać wysokości spreadu do nominalnego oprocentowania, aby wyznaczyć rzeczywiste oprocentowanie kredytu "waloryzowanego" wynikające z zastosowania spread przez mBank. Zależność jest nieco bardziej złożona, ale bezdyskusyjnie jest.]

Łącząc ten fakt z abuzywnym charakterem stosowanych przez mBank zapisów regulujących "waloryzację" trzeba się zastanowić nad uczciwością całej konstrukcji. mBank wprowadzał w błąd w zakresie faktycznego oprocentowania kredytów i stosował niedozwolone zapisy w umowach - wszystko to w celu zwiększenia swoich zysków.

BTW: Warto w tym kontekście zapoznać się ze sprawą pewnego Kredytobiorcy z Raiffeisen Bank i interwencją Rzecznika Finansowego.

sobota, 16 kwietnia 2016

"Waloryzacja" zawarta w umowach mBank opiera się o zapisy niedozwolone

Stosowane przez mBank zapisy niedozwolone nie są jedyną ani najważniejszą podstawą wytoczonego mu nowego pozwu zbiorowego. Niemniej jednak warto poznać kluczowe zapisy, które nie powinny wiązać kredytobiorców.


W rejestrze klauzul niedozwolonych prowadzonym przez UOKiK znajduje się 20 wpisów związanych z BRE Bank S.A., czyli spółką z której powstał mBank S.A.

Wśród 20 klauzul zakazanych, które mBank (d. BRE Bank, MultiBank) zamieszczał w stosowanych przez siebie umowach, znajduje się wpis nr 5743, dotyczący przeliczania wyrażonych w CHF rat wynikających z harmonogramu kredytu na złotego:

Numer wpisu: 5743
Data wyroku: 2010-12-27
BRE BANK Spółka Akcyjna w Warszawie
"Raty kapitałowo-odsetkowe oraz raty odsetkowe spłacane są w złotych po uprzednim ich przeliczeniu wg kursu sprzedaży CHF z tabeli kursowej BRE Banku S.A. obowiązującego na dzień spłaty z godziny 14:50"

Klauzula ta znalazła się w rejestrze 5. sierpnia 2014 roku, w oparciu o wyrok o sygnaturze XVII AmC 1531/09 wydany 26. stycznia 2011 roku (data podana w rejestrze nie zgadza się z datą podaną na stronie z wyrokiem Sądu Okręgowego - Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w Warszawie).

Sąd w wyroku stwierdził, że:

(...) o abuzywności kwestionowanego w pozwie postanowienia decyduje fakt, że uprawnienie Banku do określania wysokości kursu sprzedaży CHF nie doznaje żadnych formalnie uregulowanych ograniczeń. Wzorzec umowy o kredyt hipoteczny nie precyzuje bowiem sposobu ustalania kursu wymiany walut wskazanego w tabeli kursów banku. W szczególności postanowienia przedmiotowej umowy nie przewidują wymogu, aby wysokość kursu ustalanego przez Bank pozostawała w określonej relacji do aktualnego kursu CHF ukształtowanego przez rynek walutowy lub na przykład kursu średniego publikowanego przez Narodowy Bank Polski. Oznacza to, że Bankowi pozostawiona została dowolność w zakresie wyboru kryteriów ustalania kursu CHF w swoich tabelach kursowych, a przez to kształtowania wysokości zobowiązań klientów, których kredyty waloryzowane są kursem CHF.

Przywołany wyrok Sądu Okręgowego XVII AmC 1531/09 został 7. maja 2013 roku podtrzymany wyrokiem Sądu Apelacyjnego o sygnaturze VI ACa 441/13.

Sąd Apelacyjny skwitował apelację mBanku krótko:

Apelacja nie zasługiwała na uwzględnienie, albowiem zarzuty w niej podniesione są bezzasadne. Sąd pierwszej instancji dokonał prawidłowych ustaleń faktycznych i trafnej ich oceny prawnej. Sąd Apelacyjny w pełni je podziela i przyjmuje za własne.

Droga klauzuli "waloryzacyjnej" stosowanej przez mBank do rejestru UOKiK-u trwała trzy i pół roku. Pozornie mogłoby się także wydawać, że sprawę waloryzacji dodatkowo "załatwia" "ustawa antyspreadowa", czyli nowelizacja prawa bankowego z 29. lipca 2011 roku.

Nic bardziej mylnego.

"Ustawa antyspreadowa" dotyczy wyłącznie kwestii pobieranych przez banki spreadów i wprowadza możliwość spłacania rat w walucie obcej. Nie rozwiązuje ona jednak problemu samej "waloryzacji", w tym początkowego przeliczenia podanej w umowie kwoty kredytu w PLN na "zwaloryzowaną" wartość w CHF.

Klauzula umieszczona w rejestrze UOKiK pod numerem 5743 jest "lustrzanym odbiciem" innych zapisów znajdujących się w umowie, dotyczących początkowej "waloryzacji" kredytu, czyli przeliczenia kwoty kredytu w złotych na wartość w CHF, w tym:

"[mBank] udziela Kredytobiorcy (...) Kredytu hipotecznego przeznaczonego na [określony cel] (...) waloryzowanego kursem kupna waluty CHF wg tabeli kursowej BRE Banku S.A. Kwota kredytu wyrażona w w CHF jest określona na podstawie kursu kupna CHF z tabeli kursowej BRE Banku S.A. z dnia i godziny uruchomienia Kredytu".

Stosowany przez mBank zapis dotyczący "waloryzacji" początkowej jest funkcjonalnie identyczny z uznanym za niedozwolony zapisem zamieszczanym w umowach kredytowych przez Bank Millennium - wpis 3178 w rejestrze UOKiK:

"Kredyt jest indeksowany do CHF/USD/EUR, po przeliczeniu wypłaconej kwoty zgodnie z kursem kupna CHF/USD/EUR według Tabeli Kursów Walut Obcych obowiązującej w Banku Millennium w dniu uruchomienia kredytu lub transzy."

Po uchwaleniu w lipcu 2011 r. "ustawy antyspreadowej", mBank stworzył aneks do umów kredytowych, który teoretycznie określa zasady ustalania kursów walutowych publikowanych w swojej tabeli kursowej. Zgodnie z zapisem znajdującym się w tym aneksie:

"Kursy kupna/sprzedaży walut, jak również wysokość spreadu walutowego wyznaczane są z uwzględnieniem poniższych czynników:
1) bieżących notowań kursów wymiany walut na rynku międzybankowym,
2) podaży i popytu na waluty na rynku krajowym,
3) różnicy stóp procentowych oraz stóp inflacji na rynku krajowym,
4) płynności rynku walutowego,
5) stanu bilansu płatniczego i handlowego."

Żaden z tych parametrów nie został przez mBank wystarczająco precyzyjnie określony. Poznanie wartości czynników, które mBank mógł mieć na myśli nie jest łatwo albo wręcz w ogóle nie jest możliwe dla konsumenta. mBank nie określił konkretnego algorytmu opartego na wymienionych czynnikach do wyznaczania swoich kursów walut.

Nic zatem dziwnego, że zapis ten, wraz z innymi dotyczącymi "waloryzacji", trafił do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumenta. Sprawa jest prowadzona od sierpnia 2014 roku pod sygnaturą XVII AmC 2939/14. Ostatnia rozprawa w sprawie odbyła się 5. kwietnia 2016 r.

Podsumowując: w rejestrze UOKiK znajduje się stosowana przez mBank klauzula dotycząca przeliczenia rat na CHF - wpis 5743, oraz zapisy funkcjonalnie identyczne ze stosowanym przez mBank przeliczeniem początkowym kwoty kredytu na wartość w CHF - wpis 3178 dot. Banku Millennium. Dodatkowo, wiele innych używanych przez mBank zapisów dotyczących "waloryzacji" nosi cechy abuzywności i jest przedmiotem postępowania SOKiK.

Tymczasem zgodnie z art. 385 (1) par. 1 Kodeksu Cywilnego:

"Postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nie uzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy (niedozwolone postanowienia umowne)."

Regulacje dotyczące postanowień niedozwolonych są pewnego rodzaju wyjątkiem w prawie, gdyż w pewnym sensie działają z mocą wsteczną. Postanowienia uznane za niedozwolone nie wiążą konsumentów z mocą wsteczną, od momentu zawarcia umowy.

Przywołany przepis Kodeksu Cywilnego jest implementacją dyrektywy unijnej 93/13 z 5. kwietnia 1993 r., która wyjaśnia powody wprowadzenia takiej formy ochrony konsumentów i jej skutki dla stosujących niedozwolone zapisy przedsiębiorców, do których zalicza się mBank.

Przepis dyrektywy, na podstawie którego powstał art. 385 (1) Kodeksu Cywilnego głosi:

Artykuł 6

1. Państwa Członkowskie stanowią, że na mocy prawa krajowego nieuczciwe warunki w umowach zawieranych przez sprzedawców lub dostawców z konsumentami nie będą wiążące dla konsumenta, a umowa w pozostałej części będzie nadal obowiązywała strony, jeżeli jest to możliwe po wyłączeniu z niej nieuczciwych warunków.

Co tutaj trudno zrozumieć?



Do pozwu przeciwko mBank nadal można się przyłączać. Podstawowe informacje na temat nowego pozwu zbiorowego przeciwko mBank znajdują się w sekcji [Informacje o pozwie].

piątek, 15 kwietnia 2016

Celem pozwu jest unieważnienie lub częściowe unieważnienie umów kredytowych stosowanych przez mBank

W czwartek (14. kwietnia 2016 r.), została udostępniona treść pozwu przeciwko mBank złożonego 4. kwietnia 2016 r. w Łodzi.

Jak można wyczytać na stronach z informacjami o pozwie"przedmiotem sprawy jest ustalenie nieważności, ewentualnie częściowej nieważności, umów o kredyty hipoteczne waloryzowane kursem franka szwajcarskiego (CHF), które zostały udzielone przez mBank S.A. (działający poprzednio pod nazwami: MultiBank, BRE Bank, mBank), przed 26 sierpnia 2011 roku.".

Liczący prawie 50 stron dokument jest dostępny na zamkniętym forum dla uczestników pozwu, prowadzonym przez kancelarię prawną, która pozew przygotowała - Gabrysiak Niedużak Adwokaci.

Pozew systematycznie wyjaśnia jakie mechanizmy wprowadzone przez mBank do umów kredytów "waloryzowanych" nie powinny z powodu swoich wad wiązać kredytobiorców, albo prowadzić do nieważności całych umów. Pozew zwraca także uwagę na nieprawidłowości samej struktury umów kredytów "waloryzowanych" proponowanych przez mBank konsumentom.

Oprócz wielu powszechnie znanych zagadnień związanych z kredytami "frankowymi", pozew o unieważnienie umów kredytowych "waloryzowanych" mBanku zawiera kilka istotnych nowych argumentów świadczących o niewłaściwości tych umów. mBank skonstruował swoje umowy, by zmaksymalizować zarobek na nich, omijając prawo i nie zwracając uwagi na to, jakie ryzyko nakłada na swoich klientów.

Pomimo złożenia, do pozwu nadal można dołączać. Osoby zainteresowane przystąpieniem do pozwu, powinny skontaktować się z kancelarią, która przygotowała pozew i dopełnić wszystkich formalności przed 24. kwietnia (niedziela).  Podstawowe informacje o pozwie są zbierane na oddzielnej stronie.

wtorek, 5 kwietnia 2016

Pozew zbiorowy przeciwko mBank złożony

W poniedziałek 4. kwietnia 2016 r., w Sądzie Okręgowym w Łodzi został złożony nowy pozew zbiorowy przeciwko mBank.

Pozew dotyczy umów kredytów hipotecznych waloryzowanych kursem walut zawieranych przez mBank. Powodem pozwu jest zawarty w tych umowach mechanizm waloryzacji.

Złożony w poniedziałek pozew to drugie takie postępowanie przeciwko mBank. Poprzedni pozew - tzw. "Grupy na Bank"- został rozpoczęty w grudniu 2010 roku i w kwietniu 2014 roku doczekał się prawomocnego wyroku wydanego przez Sąd Apelacyjny w Łodzi (sygn. akt I ACa 1209/13).

Złożony w poniedziałek pozew został przygotowany przez kancelarię Gabrysiak Niedużak Adwokaci.
Iwo Gabrysiak jest adwokatem, który również prowadzi sprawę "Grupy na Bank".

Podstawowe informacje na temat nowego pozwu przeciwko mBank można znaleźć
w sekcji [Informacje o pozwie].

Więcej szczegółów wkrótce...