Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sąd Najwyższy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sąd Najwyższy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 września 2016

mBank przegrał w kluczowej sprawie SN


W czwartek 8. września, Sąd Najwyższy oddalił skargę kasacyjną mBanku na prawomocny wyrok w głośnej "sprawie szczecińskiej".

Z analizą warto jeszcze moment poczekać na pisemne uzasadnienie decyzji Sądu Najwyższego.
Już dziś warto sobie jednak przypomnieć wcześniejsze wyroki w sprawie:

wyrok Sądu Okręgowego w Szczecinie z 7. listopada 2014 r. - I C 554/14
wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z 14. maja 2015 - I ACa 16/15
sygnatura sprawy w Sądzie Najwyższym, wyrok z 8. września 2016 r. - II CSK 750/15


Dodatkowo:



A w międzyczasie warto wybrać się na manifestację #ZeroHaraczu, która odbędzie się w sobotę 10. września w Warszawie:


piątek, 19 sierpnia 2016

Wyroki Sadu Najwyższego nie są święte


Stało się coś niezwykłego! Jednak "święte krowy" nie są nieomylne!

W uzasadnieniu do wyroku XIV C 2126/15 sędzia wrocławskiego Sądu Rejonowego nie zgodził się z argumentacją Sądu Najwyższego przedstawioną w wyroku II CSK 768/14 z maja 2015 r.

Wyrok SN dotyczy trwającego od 2010 r. pozwu zbiorowego przeciwko mBank. Po prawomocnym wyroku, mBank złożył skargę kasacyjną, którą SN częściowo rozpatrzył pozytywnie. Sędzia sprawozdawca SN - Mirosław Bączyk - stwierdził wtedy, że skutkiem uznania klauzuli za niedozwoloną nie może być zwykłe uznanie jej za bezskuteczną, ale trzeba "przekroić ją jak arbuza" i szukać jaki jest dopuszczalny poziom kosztów stosowanych przez mBank.

Traktowanie klauzul niedozwolonych za bezskuteczne (nie wiążące) jest tymczasem podstawą dyrektywy unijnej 93/13. No ale sędzia Sądu Najwyższego może o tym nie wiedzieć, lub z jakichś powodów nie chcieć pamiętać...

Sąd Rejonowy we Wrocławiu został zatem zmuszony do potwierdzenia "oczywistej oczywistości":

"Sąd w niniejszej sprawie nie podziela zawartej w uzasadnieniu orzeczenia [SN] argumentacji o potrzebie poszukiwania zasad zmienności oprocentowania poprzez zasięganie wiadomości specjalnych [opini biegłego]. W ocenie Sądu rozpoznającego niniejszą sprawę, konsekwencją wyeliminowania postanowienia abuzywnego jest konieczność ponownego ustalenia treści umowy przy uwzględnieniu pozostałych nieabuzywnych postanowień umowy; dyrektywa nr 93/13/EWG nie sprzeciwia się temu, aby na skutek stwierdzenia abuzywności postanowienia umownego zmieniła się treść stosunku umownego."

Proste?



Post nt. aktualnie prowadzonych działań prawnych przeciwko mBank.

Artykuł nt. sprawy XIV C 2126/15.

Do pobrania: uzasadnienie do wyroku XIV C 2126/15

środa, 27 kwietnia 2016

Dlaczego pozew zbiorowy a nie indywidualny?

Pozew zbiorowy w sprawie o "odwalutowanie" kredytów "frankowych" wydaje się najlepszym sposobem dochodzenia swoich praw w sądzie.



Drugi pozew zbiorowy przeciwko mBank został złożony 4. kwietnia. Jest to drugi pozew zbiorowy przeciwko mBank w związku z kredytami "frankowymi", które ten bank udzielał. Poprzedni pozew zbiorowy, Grupy na Bank, rozpoczął się w grudniu 2010 roku i... nadal trwa.

Wcześniejszy pozew zbiorowy przeciwko mBank dotyczy oprocentowania kredytów "waloryzowanych" ustalanego decyzjami zarządu. W wielu indywidualnych sprawach kredytobiorcy uzyskali korzystne dla nich wyroki i odzyskali nadpłaty wynikające z zawyżanego przez mBank oprocentowania. Sprawy indywidualne w dwóch instanacjach trwały zwykle nie dłużej niż dwa lata. Dlaczego zatem pozew zbiorowy praktycznie w tej samej sprawie trwa ponad pięć lat i jego końca nie widać?

Długotrwałość i dotychczasowa nieskuteczność pierwszego pozwu zbiorowego przeciwko mBank spowodowała krytykę tej formy dochodzenia praw przez kredytobiorców i przekonywanie o wyższości pozwów indywidualnych.

Krytycy pozwów zbiorowych nie zwracają jednak uwagi na (co najmniej) dwie sprawy:

  • wartość przedmiotu sporu w pozwach o "odwalutowanie" przekracza 50 tys. złotych, stanowiące próg umożliwiający skierowanie skargi kasacyjnej do Sądu Najwyższego
     
  • koszty pozwu indywidualnego w sprawie o "odwalutowanie" mogą przekroczyć kilkadziesiąt tysięcy złotych, a mało kto może liczyć na adwokata z urzędu i zwolnienie z kosztów sądowych

Sprawy o zawyżane przez mBank oprocentowanie mogły się szybko skończyć, gdyż wartość przedmiotu sporu w nich zwykle nie przekraczała kilkunastu tysięcy złotych. Po uzyskaniu "prawomocnego" wyroku w II instancji, mBank nie miał możliwości złożenia skargi kasacyjnej.

W przypadku pierwszego pozwu zbiorowego przeciwko mBank w sprawie o zawyżone oprocentowanie, to nie procedura pozwu zbiorowego zawiodła. "Prawomocny" wyrok w sprawie został wydany przez Sąd Apelacyjny w Łodzi 30. kwietnia 2014 roku (sygn. akt I ACa 1209/13), czyli po niecałych trzech i pół roku od złożenia pozwu. Fakt, ceremonia pozwu zbiorowego dodała półtorej roku do uzyskania "prawomocnego" wyroku. Ale to nie ona spowodowała, że proces wciąż nie jest zakończony.

Korzystając z tego, że wartość przedmiotu sporu w pozwie zbiorowym przekraczała "magiczne" 50 tysięcy złotych, mBank skierował skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. Proceduralnie wszystko w porządku, ale czy przypadkiem coś się nie kryje za stwierdzeniem prezesa mBanku, że jeszcze nie przegrał żadnej sprawy kasacyjnej?

Niezawodny Sąd Najwyższy wykazał się prawdziwą wirtuozerią i nie zważając na ideę Dyrektywy UE 93/13 rozpołowił zapis uznany za niedozwolony na połowę (sygn. akt. II CSK 768/14). Wszystko to oczywiście, według deklaracji, w celu ochrony konsumentów... Słowa niewiele kosztują, ocena faktów sugeruje jednak ochronę interesów banku przez sędziego lub sędziów Sądu Najwyższego. Bank zyskał dodatkowy czas, a wyrok lekko naruszył dotychczasową linię orzecznictwa dotycząca skutków umieszczenia zapisów uznanych za niedozwolone w umowach.

W przypadku indywidualnych spraw o "odwalutowanie", wartość przedmiotu sporu będzie prawie na pewno wyższa niż 50 tysięcy złotych. mBank będzie miał zatem możliwość złożenia skargi kasacyjnej, co przedłuży postępowanie i - opierając się na doświadczeniu Grupy na Bank - da niestety możliwość zepsucia wyroków niższej instancji przez Sąd Najwyższy.

Wyroki w sprawach o "odwalutowanie" nie będą zatem zapadały tak szybko jak w przypadku spraw o zawyżone oprocentowanie. Same sprawy o "odwalutowanie" są bardziej złożone, a przez to zrozumienie przez sądy rozkładu zysków i strat pomiędzy kredytobiorcą i bankiem dużo trudniejsze. Jak dotychczas, poza przypadkami gdy bank pomylił się w wyznaczaniu kosztów kredytu, nie zapadł żaden korzystny wyrok dla kredytobiorców w sprawach o "odwalutowanie". Nie znaczy to, że pozwy składane przez kredytobiorców są bezpodstawne. Czasami są jednak niedopracowane, podczas gdy przedstawienie roszczeń jest dużo trudniejsze. Przygotowanie dobrze umotywanego pozwu o "odwalutowanie" wymaga znacznie większego nakładu czasu i środków, co pociąga za sobą skorzystanie z najlepszych prawników.

No właśnie, środków. Przegrana już w pierwszej instancji może kredytobiorcę kosztować 25. tys. złotych. Udział w pozwie zbiorowym kosztuje obecnie poniżej tysiąca złotych. Za wszystkie instancje.

Dochodzenie roszczeń przez kredytobiorców "frankowych" w sprawach dotyczących "odwalutowania" w formie pozwów zbiorowych wydaje się zatem najlepszym rozwiązaniem. Obrzędy pozwu zbiorowego wymagają dodatkowego roku-półtorej od złożenia pozwu, ale zyskuje się za to większy potencjał do nieuchronnej walki na poziomie Sądu Najwyższego i znacznie niższe koszty. Nic zatem dziwnego, że na taką formę pozwu zdecydowało się ponad 4,000 kredytobiorców z Banku Millennium, ponad 500 z BPH, blisko 100 z Getin Bank czy dalszych ok. 100 z Raiffeisen Polbank. W kwietniu do tego grona dołączyło - na początek - 390 kredytobiorców z mBank.

Cóż, wygląda rzeczywiście na to, że pozwy zbiorowe po prostu są trendy ;)